środa, 21 sierpnia 2013

Liam Awwww :3


Jedziesz z rodzicami samochodem do swojego brata.
- Pamiętaj jesteś na wakacjach u niego. Więc nie dzwoń do nas. - powiedział twój szczery do bólu tatuś.
- Zbyszek przestań! - krzyknęła na niego mama po czym powiedziała do ciebie – zadzwoń do mnie kochanie wieczorkiem kiedyś dobrze?
- Tak mamusiu. - przytaknęłaś ale tak naprawdę nie miałaś zamiaru dzwonić.
Po jakichś 10 minutach jazdy.
- No kochanie wysiadaj jesteśmy na miejscu. - powiedział kierowca czyli twój tata.
Pobiegłaś szybko do drzwi, pukasz i otwiera ci Zayn.
- Braciszku! Cieszysz się na wspólne wakacje? – powiedziałaś z promiennym uśmiechem
- Siostrzyczko no jasne że się ciesze. - powiedział przytulając się do ciebie.
- Weźmiesz moje walizki z samochodu? - zapytałaś z miną którą nikt się nie oprze
- Jasne już ide. A ty wejdź i się przywitaj z chłopakami. - odpowiedział i pobiegł po walizki.
Weszłaś do salony siedział tam czterech najlepszych kumpli twoje brata.
- (T.I.) jesteś! - krzyknęli równo.
- Louis, Harry, Niall – powiedziałaś z radością – i .. i ty. - dokończyłaś już z mniejszą sympatią.
- Tak ja też cie lubię. - powiedział Liaś z sarkastycznym uśmiechem.
- (T.I.) jak ty się zmieniłaś. - powiedział Louis podchodząc do ciebie- jesteś taka … taka dorosła. Ile ty masz już lat?
- 18 kochany. - odpowiedziałaś na pytanie ze śmiechem.
- Boże ile ja cie nie widziałem. -powiedział nie dowierzając że tak się zmieniłaś.
- Heh widzisz tak mój braciszek chce mnie przedstawiać znajomym. - powiedziałaś patrząc się na Zayn'a wnoszącego twoje walizki.
- Czemu ty mi tak rzadko pokazywałeś twoją wspaniałą siostrę? - oburzony Louis zapytał się Zayn'a.
- eee taki mały gówniarz z niej..... no przecież nie będę dziecka zabierał na imprezy co nie?- próbował się tłumaczyć ale Louis zabił go wzrokiem
- (T.I.) jesteś może głodna? - zapytał od czapy Niall.
- No mogłabym coś zjeść. - powiedziałaś uśmiechając się do chłopaka.
- Może jakaś kanapeczka? - zapytał śmiesznym głosem.
- o bardzo chętnie.
-O to fajnie mi też rób. - powiedział dumny.
- Śmieszne hahahahahahahahahha, nie – odpowiedziałaś z miną tego kota z bestów.
- No i znajdź tu ripostę stary. - powiedział Harry do Niall'a przez śmiech.
- Dobra sam se zrobię! - powiedział, wstał i wyszedł.
- Harry dobiłeś biedaczka. - w końcu odezwał się Liam.
- No stary proszę cie on nie będzie wykorzystywał tak pięknej dziewczyny! - odpowiedział jednoznacznie.
- Haz jakieś zamiary? - zapytał Lou zdziwiony. 
- Nie po prostu to jest moja siostra!
- Stary chyba na łeb upadłeś to moja siostra. - powiedział Zayn wchodząc do salonu.
- Nie ładnie tak gasić ludzi braciszku... oj nie ładnie. - powiedziałaś i wybuchłaś śmiechem.
- Powiedziała ta która nie gasi ludzi. Dobra idź się rozpakować do pokoju. - powiedział stanowczo
- Dobra tato ide. - powiedziałaś i pobiegłaś na górę do swojego pokoju.
Rozpakowałaś się grzecznie i przebrałaś w luźniejsze rzeczy. Zeszłaś na dół i zobaczyłaś jak Niall bije się z Harry'm o chipsy. Wyglądało to tak zabawnie nie ze śmiechu zaczełas tarzać się po podłodze.
- No patrzcie co zrobiliście z moja siostrą! - krzyknął Zayn widząc co się z tobą dzieje.
- Doprowadziliśmy dziewczynę do śmiechu... to źle? - zapytał Horan
- Heheh to fantastycznie Nialler. - powiedziałaś podnosząc się z podłogi
- Już się ogarnęłaś? Szkoda fajnie się patrzyło. - powiedział chamsko Liam.
- Zayn chyba masz przeciąg w domu. - powiedziałaś do brata i usiadłaś na sofie obok niego.
- Dobra ogarnijcie się. W ogóle czemu wy się tak nie lubicie? - zapytał Louis.
- Mam dużo powodów by nie znosić …. jego. - popatrzyłaś się na Liam'a wzrokiem zabójcy.
- Skoro tak go nie lubisz to jak zareagujesz na wieść że będziemy wszyscy mieszkać tutaj z tobą przez ten czas kiedy jesteś tutaj na wakacjach? - zapytał Haz
- Zayn co? Czemu mi nie powiedziałeś? 
- kurde dzięki Harry sam chciałem jej to powiedzieć. Słuchaj zrobię wszystko żebyś czuła się u mnie dobrze ale Liam'a nie wyrzucę.
- FOCH! - krzyknęłaś i wybiegłaś z pokoju.
Biegłaś po schodach na góre i już miałaś wchodzić do swojego pokoju kiedy ktoś złapał cię za ręke.
- Puść mnie. - powiedziałaś nawet nie patrząc kto to
- Możemy porozmawiać? - padło pytanie a ty wiedziałaś już przez kogo.
- Z tobą na pewno nie. - powiedziałaś odwracając się do Liam'a.
- Proszę (T.I.) to dla mnie ważne. - prosił cię już prawie na kolanach.
- Dobra. Chodź. - zgodziłaś się niechętnie.
Weszliście do twojego pokoju i usiedliście na łóżku.
- Więc o czym chcesz ze mną pogadać? - zapytałaś 
- Bo ja chce …. - zaczął mówić ale nie potrafił dokończyć
- Czego chcesz? - zapytałaś nie wiedząc o co mu chodzi
- Ciebie … - odpowiedział ze spuszczoną głową.
- Dafaq?! - krzyknęłaś mu w twarz
- Ja cie kocham. - popatrzył się na ciebie z takim niewinnym wyrazem twarzy
- Najpierw się nienawidzimy. Wyzywamy się, kłócimy i w ogóle a teraz ty mi mówisz że mnie kochasz. - mówiłaś powoli i wyraźnie a potem dodałaś - Dobra o co jest zakład?
- Nie ma żadnego zakładu. - próbował cie przekonać ale ty mu nie wierzyłaś
- Aha czyli chłopaki nic o tym nie wiedzą tak? 
- Nie wiedzą w ogóle że ja się w tobie zakochałem. - powiedział i miał zamiar cie pocałować ale ty wstałaś i wybiegłaś z pokoju mówiąc:
- Dobra zaraz się przekoman czy wiedzą.
- Nie! - usłyszałaś jego krzyk kiedy schodziłaś po schodach.
Weszłaś do salonu chłopaki grali w jakąś gre na plaźmie.
- Ej chłopaki! - krzyknęłaś ale nie było reakcji z ich strony więc krzyknęłaś jeszcze raz - Ej wy przystojniaki! - w jednej sekundzie wszyscy się na ciebie popatrzyli i powiedzieli równo:
- Co?
- O co się założyliście? - zadałaś im pytanie
- O co chodzi? Nie mieliśmy żadnego zakładu. - powiedział Louis z miną mówiącą „ona coś ćpała?”
- Teraz mi wierzysz? - usłyszałaś głos Liam'a za sobą.
- Nie wierze ci. Oni po prostu nie chcą powiedzieć.
- (T.I.) wszystko w porządku? - zapytał się ciebie Niall
- No bo on – wskazałaś na Liam'a – powiedział że mnie kocha. To nie możliwe my jesteśmy największymi wrogami!
Chłopcy popatrzyli się dziwnie na Liasia a później na ciebie.
- Czy wy coś braliście tam na górze? - zapytał się was Zayn
- Nie! - krzyknęliście równo.
- uuuuu mamy nową parkę. Jak słodko. - powiedział Harry
- Haz weź się ogarnij. Ja z nim? No błagam. - próbowałaś zrobić wszystko żeby nie męczyli cię że jesteś w związku z Liam'em
- mrrrr! Nasza słit parcio kiedy pocałunek zakochanych? - walnął Niall
- Nie będzie żadnego całowania! - zaprzeczyłaś po czym Liam cie objął i pocałował namiętnie. 
- Ej nie uduście się! - powiedział troskliwy braciszek
- oni się tak bardzo kochają. - powiedział Louis i zaraz szybko krzynął - Ja jestem chrzestnym ich dzieci!
- Ej dobra przestańcie już! - powiedział Harry – pomóc wam?
- okey już. - odpowiedział mu Liam odrywając się od ciebie
- No więc teraz twoja kolej (T.I.) przyznać że kochasz naszego jakże romantycznego kolegę. - zaśmiał się Niall
- em on nadal jest moim wrogiem. - powiedziałaś patrząc na załamującego się Payne'a
- Ty młoda do pokoju to przemyśleć! Marsz! - ryknął Harry
- dobra ide nic tu po mnie. - powiedziałaś i wróciłaś do zacisza swojego pokoju.
Siadłaś na swym łożu i zaczęłaś myśleć. Prowadziłaś kłótnię sama ze sobą. W końcu zrozumiałaś że jednak go kochasz. Kochasz tego z którym się całowałaś przed przyjaciółmi brata. Kochasz tego faceta który był twoim największym wrogiem. Kochasz go ale przecież mu o tym nie powiesz. W sumie nie chciałaś go kochać. Nie chciałaś z nim być ale serce nie sługa....
Kiedy skończyłaś tym wszystkim myśleć było już późno więc poszłaś spać. Obudziłaś się o godzinie 13. Wyszłaś z łóżka i zeszłaś na dół. Pierwsze co to weszłaś do kuchni. Na blacie ujrzałaś kanapki i jakiś liścik. Otworzyłaś go i przeczytałaś „ (T.I.) Pojechaliśmy do studia na nagrania, potem jedziemy oglądać mecz u Josha. Wrócimy późno. Wierzymy że sobie poradzisz. Twój najukochańszy, Najwspanialszy i najpiękniejszy braciszek.”
- Spoko cała chata dla mnie! - krzyknęłaś na cały głos.
Zjadłaś śniadanie i poszłaś oglądać telewizje. Cały dzień pisałaś z przyjaciółką, oglądałaś TV i jadłaś.
W końcu zaczęłaś myśleć o nim. 
- Ja nie chce go kochać..... nie chce żyć. - powiedziałaś pod nosem po czym pobiegłaś do pokoju po kartkę i długopis.
Napisałaś co leżało ci na sercu i poszłaś zanieść ją na dół na stoliczek w salonie.
Pobiegłaś do łazienki. Wzięłaś żyletkę i zaczęłaś się ciąć. Zrobiłaś mnóstwo ran. Krew lała się z ciebie jak z fontanny. Położyłaś się w wannie i czekałaś na koniec. Czekałaś na białe światełko na końcu tunelu.
W międzyczasie chłopcy już zdążyli wrócić.
- No szkoda że Josh musiał wyjść do swojej laski. No trudno. - powiedział Louis wchodząc.
-(T.I.) wróciliśmy! - krzyknął Zayn i brak odpowiedzi więc krzynął znowu – Wróciliśmy! -ponownie nie było odpowiedzi.
- Ej stary mam list. Leżał na stole. - powiedział liam
- dawaj czytaj na głos. - szybko rzucił Niall.
- „ Liam uświadomiłam sobie co do ciebie czuje i ile dla mnie znaczysz. Jednak dla mnie to za wiele. Muszę odejść. Żegnaj. „
- Boże (T.I.) - krzyknął i pobiegł na góre od razu wiedział gdzie cie szukać.
Chciał otworzyć drzwi ale zamknęłaś się od środka. Chłopak się mocno wkurzył i jednym kopnięciem nogi wyważył drzwi. Zobaczył cię całą we krwi i krzyknął:
- Harry dzwoń po pogotowie! Już! - Haz zrobił co mu kazano.
Po zaledwie pięciu minutach ratownicy już byli przy tobie. Zaopatrzyli ci rany, podali kroplówki i inne potrzebne rzeczy.
Odzyskałaś przytomność dopiero na następny dzień.
- Liam chodź otworzyła oczy. - usłyszałaś głos brata kiedy się obudziłaś.
- Kochanie jak się czujesz? - zapytał się ciebie Liaś
- Wszystko mnie boli. - odpowiedziałaś cicho
- Będzie dobrze. Wyjdziesz z tego. - powiedział i dał ci buziaka w czoło.
Minęły dwa dni i twój organizm wrócił do normy. Przyjechałaś do domu brata i kontynuowałaś wakacje. 
Leżałaś na łóżku u siebie w pokoju kiedy ktoś zapukał.
- Proszę. - powiedziałaś i w drzwiach pojawił się Liam
- Mogę? - zapytał
- Tak, jasne, siadaj. -powiedziałaś z uśmiechem
- Obiecasz mi coś? - zapytał siadając obok ciebie.
- A co dokładnie?
- Że już nigdy nie będziesz próbowała odebrać sobie życia. Obiecujesz?
- Obiecuje. - powiedziałaś i pocałowałaś go w policzek.
On popatrzył ci się głęboko w oczy i zapytał nieśmiało:
- Mogę?
- Myślałam ze już nie zapytasz. - odpowiedziałaś i zaczęliście się całować.
- Zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał kiedy skończyliście
- Oczywiście kotku – powiedziałaś i go przytuliłaś.

4 komentarze:

  1. - Czego chcesz? - zapytałaś nie wiedząc o co mu chodzi
    - Ciebie … - odpowiedział ze spuszczoną głową.
    - Dafaq?! - krzyknęłaś mu w twarz


    - Ej chłopaki! - krzyknęłaś ale nie było reakcji z ich strony więc krzyknęłaś jeszcze raz - Ej wy przystojniaki! - w jednej sekundzie wszyscy się na ciebie popatrzyli i powiedzieli równo:
    - Co?


    - oni się tak bardzo kochają. - powiedział Louis i zaraz szybko krzynął - Ja jestem chrzestnym ich dzieci!


    Hehehe beka xD

    OdpowiedzUsuń