sobota, 30 listopada 2013

DREAM....

Hej chciałam was przeprosić za to że tak rzadko dodaje posty ale szkoła i nauka i no nie ma zbyt czasu ale zapraszam na nowego imagina =)





Jesteś dziewczyną Nialla Horana. Znacie się od ok 2 lat. Poznaliście się w hotelowym basenie, chłopak chcąc ochlapać wodą Zayna przed przypadek trafił w ciebie. Cały czas pamiętasz moment ,w którym przepraszał cię. Był wtedy taki bezbronny jak małe dziecko. W ramach przeprosin zaprosił cię na obiad, zgodziłaś się. Z czasem zakochaliście się w sobie. I dziś jesteście w tym miejscu. Chłopak zaprosił cię na kolację do eleganckiej restauracji ubrałaś się w czarną sukienkę przed kolano, do tego miętowe szpilki i byłaś gotowa. Kiedy twoja druga połówka cię zobaczyła oniemiała.
N; Gotowa ?
T; Jak nigdy.- powiedziałaś z ciepłym uśmiechem
Wsiedliście do samochodu i ruszyliście. Blondyn zabrał cię do najdroższej restauracji w mieście. Wieczór minął wam bardzo miło. Zadowoleni wróciliście do waszego wspólnego domu. Kiedy robiłaś w kuchni herbatę Niall przeszedł do ciebie i uklęknął co bardzo cię zdziwiło.
-<t,i> czy zechcesz mi towarzyszyć do końca moich dni ?
-O Niall oczywiście.
Blondyn wsunął ci złot pierścionek na palec i namiętnie pocałował. Po miesiącu wzięliście ślub. Na świat przyszedł wasz synek Jonathan. Jako szczęśliwa rodzina postanowiliście pojechać do pizzerii na obiad, jednak po drodze zdarzyła się tragedia. Jadąc spokojnie poczuliście wielki trzask okazało się, że zderzyliście z tirem. Obudziłaś się w samochodzie przed sobą miałaś twarz swojego męża. Był cały zakrwawiony ,aczkolwiek przytomny, był to dla ciebie straszny widok widzieć cierpienie osoby, którą kochasz. Nagle usłyszałaś wycie syren pogotowia i zasnęłaś. Obudziłaś się w szpitalu. Byłaś jedynie podrapana ,dookoła nie było nikogo prócz pielęgniarki.
T; Gdzie mój mąż ?
Kobieta; Pan Horan leży na intensywnej terapii i jest właśnie w trakcie operacji.
T; O mój Boże co mu jest?
K; Ma przebite płuco i pękniętą czaszkę.
W jednej chwili napłynęły ci łzy do oczu.
T; Czy-czy on przeżyje?- zapytałaś drżącym głosem.
K; Lekarze dają mu małe szanse.
Pomyślałaś że możesz go stracić  i to cię najbardziej zabolało. Twój mąż, twoje całe życie miało odejść. Postanowiłaś, że będziesz walczyć o jego życie z całych sił.
T; A co z moim synkiem?
K; Jest na oddziale dziecięcym, jest tylko lekko podrapany.
Ta wiadomość  cię bardzo ucieszyła ,chociaż część Nialla ma się dobrze. Postanowiłaś iść do Jonathana i pogawędzić z nim. Kiedy weszłaś do sali chłopca, ten słodko spał. Nie miałaś serca go budzić. Ponownie wypytywałaś pielęgniarkę co z twoim mężem. Kobieta powiedziała ci ze jest już w sali. Bez namysłu poszłaś do niego. Kiedy tylko go  zobaczyłaś zaczęłaś płakać. Horan miał zabandażowaną głowę, był podłączony do przeróżnych aparatur, które trzymały go przy życiu. W pewnej chwili podszedł do ciebie lekarz.
L; Pani Horan?
T; Tak o co chodzi?
L; Pan mąż przeszedł właśnie bardzo ryzykowną operację. Są małe szanse na to że wróci do zdrowia.
T; Ale jak to ? Przecież on jest silny będzie walczyć!
L; Organizm jest bardzo słaby.
T; On z tego wyjdzie dla mnie i dla jego syna.
Po tych słowach wróciłaś do męża. Cały czas wyobrażałaś sobie moment w którym on się budzi i jest co raz lepiej. Zaraz na Sali zjawiła się reszta 1D. Siedzieliście przy Niallu w milczeniu. W oczach każdego z chłopaków były łzy. Nie dopuszczali do sobie myśli ,że Niall może odejść. Przecież twoje życie ległoby w gruzach. Po tygodniu twój synek wyszedł ze szpitala. Poprosiłaś swoją mamę aby się nim zajęła. Ty cały czas chciałaś być przy Niall’u. Mijały tygodnie nic nie poprawiało się. Horan nadal walczył o życie. Cały czas  powtarzałaś mu ,że jest silny że musi walczyć  do końca ,że nie może cię zostawić . Wydawało się że jego stan się poprawi i tak też się działo. Niall był słaby ale przytomny od razu cię poznał i pierwsze co powiedział to; „Walczyłem dla ciebie i Jonathana”. Nic nie odpowiedziałaś pocałowałaś go. Każdego dnia było coraz lepiej. Nadszedł dzień w którym miał wyjść do domu. Na tą wiadomość Jonathan zaczął skakać z radości. Byliście w domu. Jonathan cały czas siedział wtulony w swojego tatusia. Nagle usłyszałaś krzyk twojego syna z pokoju. Kiedy tam wbiegłaś zobaczyłaś nieprzytomnego Niall’a. Bez wahania zadzwoniłaś po pogotowie. Wraz z Jonathanem pojechaliście do szpitala. Okazało się że Horan ma krwiaka mózgu i szanse są znikome na to by przeżył. To był najgorszy rok w twoim życiu. Większość czasu spędzałaś przy szpitalnym łóżku. Twój mąż był w śpiączce dopóki lekarze nie usunęli mu krwiaka. Po zabiegu obudził się i powiedział, że cię kocha i nigdy cię nie zostawi. Po tych słowach znowu zasnął. Mijały dni a poprawy nie było. Jego ciało nie promieniało już jak kiedyś radością. Cały czas byli przy tobie Harry, Louis, Zayn i Liam. W twoich oczach były cały czas łzy. Nie miałaś już siły na to wszystko. Ale nie poddawałaś się, wierzyłaś w swojego męża. Pewnego dnia dostałaś telefon od policjanta. Poinformował cię ,że twoja mama i syn nie żyją. Zginęli w pożarze domu. Nie wytrzymywałaś już mąż w stanie krytycznym, twój największy skarb tak po prostu spłonął wraz z kobietą której wszystko zawdzięczałaś. Chłopaki z zespołu próbowali cię pocieszyć lecz nic nie pomagało. Twoim mieszkaniem stał się szpital. Nie odchodziłaś od blondyna na krok.  W nocy Niall obudził się i wyszeptał ci do ucha „ If we could only have this life fore one more day, If we could ony turn back taime” po czym znowu zasnął. Lekarze powtarzali ci , że to dobry znak, że teraz już będzie tylko lepiej. Przed oczami miałaś Niall’a wraz z synkiem i teściową, którzy bawili się razem. Byłaś bardzo słaba nie wierzyłaś ,że może być lepiej. Całe noce spędzałaś przy mężu. Pewnego ranka obudziłaś się przy jego łóżku a chłopaka nie było. Pobiegłaś od razu do lekarza. Dowiedziałaś się że Niall zmarł w nocy. Od razu przyjechała reszta 1D. Wszyscy nie mogliście uwierzyć w to co się stało. Po 2 dniach odbył się pogrzeb Niall’a. Nie wiedziałaś jak masz dalej żyć. Chłopacy zaproponowali ,abyś się wprowadziła do nich. Zgodziłaś się ,wszystko było ci obojętne. Pewnej nocy śniłaś o Niall’u i Jonathan’ie ,którzy wołali cię do siebie. Twój maż powiedział ci do zobaczenia wkrótce po czym obudziłaś się ze łzami w oczach. Wiedziałaś ,że to znak. Postanowiłaś iść na cmentarz. Kiedy byłaś na miejscu zaczęłaś mówić do swojej rodziny wiedząc ,że ona ciebie nie słyszy. W duchu pomyślałaś ,że musisz się z nimi spotkać. Wróciłaś do domu ,nie było tam nikogo ,ponieważ chłopcy pojechali na zakupy. Wzięłaś silne środki nasenne i uspokajające i popiłaś je wódką. Czułaś jak stajesz się słabsza jak odchodzisz. Zobaczyłaś jedynie światło i Horana ,który prowadzi cię za rękę do lepszego świata.

sobota, 16 listopada 2013

To co mógłbyś wiedzieć ....

Włącz: http://www.youtube.com/watch?v=Ly8QA7ZHeLcCześć
List do Nialla.
Niall.
Wiesz że cię kocham?
Oh...
Wiem że odpowiesz "Tak".
Ale ja czuję to, że jestem jedną z miliona a nawet więcej.
Dziewczyn które są twoimi fankami i chłopców.

Chciała bym Ci powiedzieć.
Co mnie boli,
smuci,
czemu jestem szczęśliwa.
Lecz to nie możliwe.

Uwielbiam twój śmiech.
I sposób w jaki się uśmiechasz.
To kiedy się wygłupiasz.
Kiedy grasz na gitarze,
Twoje piękne niebieskie oczy,
Prześliczne farbowane blond włosy.
Mogła bym wymieniać w nieskończoność.

Tak bardzo chciała bym cię przytulić.
Powiedzieć jak bardzo Cię kocham,
Zobaczyć twój uśmiech na żywo...
Podziękować Ci za wszytko.
Za to że jesteś.

Jesteś IDEALNY.
W każdym calu.

Nie mogę patrzeć kiedy płaczesz.
Sama wtedy płaczę.
To okropne że ktoś może zranić takiego pięknego, delikatnego,
mojego kochanego Irlandczyka.

A Ja?
Szara myszka.
Bojąca się życia.
Z garstką kolegów i koleżanek.
Kompletna łamaga. '
Bez talentu.
Tylko z marzeniami.

Nigdy nie myślałam, że mogła bym pokochać
kogoś tak bardzo, lecz go praktycznie nie poznać.
Ale jednak...
Ale ty nawet nigdy mnie nie widziałeś...

Kocham Cię.
Jedna z miliona twoich Fanek.

niedziela, 20 października 2013

:(

Puść to: http://a.tumblr.com/tumblr_mbefxuB1bC1rpk5fio1.mp3
A teraz wyobraź sobie to:

Oglądasz teleexpress, a na podłodze siedzi dwójka twoich dzieci, które się grzecznie bawią. Nagle słyszysz, jak w telewizji rozlega się głos prezentera: "Pamiętacie jeszcze przełomy zespołu One Direction? Wielu z was zapewne do tej pory śledziła ich życiorys. Niestety, jak już wiemy zespół zakończył działalność kilka dni temu. Grali równo 50 lat. Filmik, który przedstawili poruszył serca wielu fanów. Cała nasza załoga ubolewa wraz z Wami. A teraz sport..."
Nic nie świadoma włączasz szybko komputer i szukasz jakiś wiadomości na ten temat. Rzeczywiście, w internecie aż huczy od tego typu wiadomości. Ze łzami w oczach otwierasz link pewnego filmiku. Ukazuje on wszystkie lata, które przebył zespół. Nie zatrzymywałaś już łez, które zgromadziły się w ten czas. Zadzwoniłaś do swojej przyjaciółki i poprosiłaś, aby zaopiekowała się maluchami. Jak już przybyła, Ty pojechałaś w pewne miejsce. Miejsce gdzie to wszystko się zaczęło. Do domu Twoich rodziców. Bez słowa przywitania ruszyłaś do swojego starego pokoju i z hukiem zaczęłaś przeszukiwać wszystkie kąty, szukając tego pudła. W końcu się udało. Znalazłaś karton z podpisem "1D". Otwierając zaczęłaś przeglądać wszystko co Ci się napatoczyło w ręce. Drżącą dłonią podniosłaś z dna kartonu zdjęcie. Zdjęcie z dnia, kiedy ich poznałaś. Kiedy dali Ci autografy. Kiedy Cię przytulili. Kiedy podziękowałaś im za wszystko. Kiedy to wygrałaś życie... Obróciłaś je i przeczytałaś dedykacje skierowaną dla Ciebie.
" Zawsze będziesz naszą księżniczką. Nawet jeśli nas już nie będzie, nie zapomnimy o Tobie. Stałaś się naszym życiem. Nie tylko Ty chciałaś podziękować. My także. A więc... Dziękujemy. One Direction. xx " Podniosłaś też kartkę specjalnie od (imię twojego idola z 1D). Osobne zdjęcie z nim i podpis z tyłu.
" Jeśli kiedyś zwątpisz w to co kochasz, jeśli kiedyś będziesz smutna, jeśli kiedyś nas zabraknie, a po twojej twarzy spłyną łzy i spojrzysz w niebo - zrobię to samo. Będę wiedział, że to zrobiłaś, bo stałaś się cząstką mnie. Kocham Cię xx " Zrobiłaś to, a po chwili zawibrował Twój telefon. Powiadomienie z TT:

(Twój ulubieniec z 1D) dodał Tweeta: " Niebo tej nocy jest piękne, czyż nie? " I wiedziałaś, że to prawda. Po prostu wiedziałaś, że tak musiało się stać. Ale to nigdy się nie skończy. Dusza wszystkich Directioners jest powiązana z ich duszami. Wasze serca tworzyły całość i wszyscy razem przetrwacie, aż do śmierci...
http://34.img.v4.skyrock.net/3956/87643956/pics/3170472873_1_12_IRYfBIaS.gif

czwartek, 12 września 2013

Hazz :(

Coraz ciężej ci się oddychało. Machałaś rękami, by rozrzedzić papierosowy dym i w końcu móc wziąć oddech. Nie wychodziło ci to najlepiej. Rozpychałaś się w tłumie palących w stronę Harrego. Chłopak z opuszczoną głową siedział pod ścianą i palił, z resztą jak chyba każdy w tym klubie. W końcu udało ci się podejść bliżej.
-Harry, na mnie już czas- powiedziałaś ze łzami w oczach. Chłopak podniósł wzrok i spojrzał ci w oczy.
-Nie musisz.- w jego oczach również widziałaś łzy.
-Harry ,przygotowywałam się od paru miesięcy, jestem pewna, że chcę to zrobić.- odparłaś i podniosłaś jego dłoń.
-Chcesz mnie zostawić? Ja tylko dla ciebie żyję, [T.I.]!- podniósł głos i chwycił mocno twoje ramiona.
-Muszę.- Wstałaś. -Idziesz ze mną?- uniosłaś brwi. Chłopak zaśmiał się sarkastycznie.
-Chcesz, żebym to widział? Oszalałaś, prawda?- pokręcił głową i zaciągnął się. Nie podobało ci się to, że palił. W głębi duszy wiedziałaś, że to twoja wina, jednak ani ty, ani chłopak nigdy nie powiedzieliście tego na głos.
-Żegnaj, Harry.- po twoim policzku spłynęła łza. Tylko jedna, za to pełna smutku i żalu.
-Kocham cię- szepnął tak cicho, że ledwo go usłyszałaś. Ponownie się zaciągnął i opuścił głowę. Odwróciłaś się i ruszyłaś w przeciwnym kierunku do centrum miasta.  Krok po kroku dokładnie obmyślałaś całą tą sprawę.

Pomyślałaś o rodzinie.

Nie, oni na pewno nie będą za tobą tęsknić. Ojciec pewnie pomyśli, że jego córka była tylko wytworem jego pijackiej wyobraźni, a matka... Jaka matka?

Pomyślałaś o szkole.

Nie miałaś przyjaciół. Do domu zawsze wracałaś sama. I tak w końcu mieli wywalić cię za twoje okropne oceny, to była tylko kwestia czasu.

Pomyślałaś o Harrym

Tylko on trzymał cię przy życiu przez ostatnie miesiące. Termin twojego spotkania z aniołami coraz bardziej się spóźniał, aż w końcu przypomniało o sobie piekło.

Byłaś na miejscu. Stanęłaś na skraju mostu i spojrzałaś w dół. Chociaż nie byłaś wcale aż tak wysoko, wydawało ci się, że stoisz nad otchłanią. Jednak z jej środka ktoś cię wołał.
Nadszedł twój czas.
Już miałaś zrobić swój krok do przodu, gdy nagle ktoś do ciebie podbiegł.
-Zaczekaj!- wrzasnął Harry i złapał cię za rękę.
-Miałeś mnie nie zatrzymywać!- warknęłaś i odepchnęłaś go. Chłopak jednak nie puszczał twojej ręki. Teraz oboje staliście o krok od przepaści.
Chłopak przysunął się do ciebie. Złożył na twoich wargach długi, namiętny pocałunek.
-Nie mógłbym bez ciebie żyć- zobaczyłaś łzę na jego policzku. Chłopak ponownie pocałował cię i zrobił krok do tyłu, pociągając cię za sobą. Trzymałaś się go kurczowo powoli spadając w dół.
Jeszcze tylko chwila.
Jeszcze tylko kawałek.
Już prawie...
To koniec. Na zawsze.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Louis :)

,,1000 metrów nad ziemią''
Stanęłam na parapecie dużego okna, z którego rozciągał się wspaniały widok na wieczorną panoramę Londynu. Jednak widziałam tylko czarno-białe, niewyraźne plamy. Łzy ciekły po policzkach strumieniami. Tak bardzo chciałam je zatrzymać... Nie potrafiłam.
,,- Jeden ruch i będzie po wszystkim. On będzie szczęśliwy, ja przestanę cierpieć'' - myślałam.
Byliśmy parą idealną, każdy to widział. Skoczylibyśmy za sobą w ogień. Nie wstydziliśmy się swoich uczuć wobec siebie,zawsze staraliśmy się je sobie okazywać. Więc co się zmieniło?
Jedna kłótnia zniszczyła wszystko.Mój  świat runął w momencie, kiedy wyczytałam z jego ust ,,Nie kocham Cię''.   Te niezwykle delikatne i kruche serce pękło na miliony, ba.. miliardy małych kawałeczków, które tylko on był w stanie posklejać, ale nie chciał. Ilekroć zamykałam swoje soczyście zielone oczy, widziałam jego rozpromienioną twarz. To bolało... krzyczałam, że mnie zdradza, on, że ma dość aż w końcu powiedział to, czego tak bardzo nie chciała usłyszeć, to co sprawiło tyle bólu i cierpienia.
Cofałam się i wracałam do dawnej pozycji rozmyślając, czy to, co miałam zamiar zrobić będzie miało jakiś sens.A jednak... ,,Jeden ruch''. Przez te 7 sekund, kiedy leciała czuła, że może wszystko.
***
Szedł chodnikiem pogwizdując nerwowo. W ręku trzymał bukiet białych róż, ulubionych kwiatów. Szedł, by przeprosić za te wszystkie niepotrzebne słowa wypowiedziane podczas kłótni. Był zły, po prostu nie myślał co mówił. W głowie układał sobie przebieg spotkania z Tobą. Wszystko co mówił podczas tamtej sprzeczki było nieprawdą:
Tak naprawdę, żył tylko dla ciebie. Jego serce biło tylko dla (T.I). Żył ze świadomością, że kiedy ty odejdziesz, on razem z Tobą. Po prostu byłam jego całym życiem...
W jego podświadomości wszystko było normalne, kolorowe. Szkoda, że rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej... Przed apartamentowcem zobaczył karetkę i tłum ludzi.Podbiegł bliżej. I w tym momencie wszystko zniknęło. Zobaczył coś, czego tak bardzo się bał, coś czego za wszelką cenę pragnął uniknąć. Leżała na ziemi w kałuży krwi. Jej gęste, kasztanowe włosy niesfornie opadały na nienaturalnie bladą, delikatną twarz. Wyglądała jakby po prostu spała...
Padł na kolana, chwycił jej chłodną dłoń i ucałował ją. Nie liczyło się nic. Ani krzyczący na niego funkcjonariusze, ani gapie. Liczyła się ona...
Po jego gładkich policzkach spływały strumieniem słone łzy. Cały czas powtarzał:
- Wracaj, wracaj, wracaj... - Mówił z przekonaniem, choć doskonale wiedział, że nie wróci.
Po 15 ostatnich minutach, które spędził przy niej, pobiegł na ,,Tower bridge''.
- TO MOJA WINA! - Wrzasnął.
A ona?  Zatrzymała się w połowie drogi prowadzącej do nieba, i ze łzami w oczach wyszeptała:
- Louis nie rób tego, błagam nie - jednak brunet nie wysłuchał jej próśb, skoczył.
T.I widząc to, upadła kryjąc twarz w dłoniach. Pozwoliła by łzy moczyły jej włosy, dłonie i koszulkę. Wiedziała, że zaraz go spotka, ale przecież popełniając samobójstwo nie chciała, aby Lou zrobił to samo. Jednak wyciągnęła pewien wniosek: Louis, popełniając samobójstwo udowodnił, że naprawdę ją kocha.
Poczuła, że ktoś kładzie rękę za jej ramieniu. Odwróciła się, wstała.
Mocno go przytuliła. Zaciągnęła się zapachem jego perfum. Kochała go...
- Shh... Jestem tu T.I i póki co, to nigdzie się nie wybieram - uśmiechnął się czule ocierając kciukiem łzę, która spłynęła po jej policzku. - Bardzo Cię kocham. Zawsze tak było i zawsze tak będzie. Nikt ani nic nie zmieni mojego uczucia do ciebie.
- Idziemy? - Chwyciła go za rękę. Trzymała go tak mocno, jakby zaraz ktoś miał jej go odebrać.
- Razem - podążyli ku niebieskim bramom. - Your hand fits in mine like it's made just for me...
- But bear this in mind it was meant to be - uśmiechnęła się czule.

Co po nich zostało? Wspomnienia i napis, który wyrył na pniu drzewa i ich pierwszą rocznicę:
,, This is realy love.. forever and for eternity''

środa, 28 sierpnia 2013

Together. Forever.

W domu roznosił się przyjemny zapach ciast oraz innych świątecznych dań. Wszystko wokół było przystrojone kolorowymi, świecącymi ozdobami. Choinka migotała milionem małych światełek, a na parapecie paliło się kilkadziesiąt świeczek... W całym mieszkaniu czuć było atmosferę zbliżającej się Wigilii.
Weszłam do kuchni, żeby sprawdzić, czy wszystko jest już gotowe - każda potrawa leżała już na talerzyku, należało tylko wszystko przenieść do salonu. Nagle poczułam, że ktoś przytula mnie od tyłu... "Niall" - błyskawicznie przeszło mi przez myśl.
To były pierwsze święta, które spędzaliśmy w naszym wspólnym mieszkaniu. Byliśmy już 2 lata razem, jednak dopiero niedawno zamieszkaliśmy ze sobą. Łączyło nas silne uczucie, magiczna więź, której nic nie było w stanie rozerwać. Z każdym dniem kochałam go coraz mocniej i mocniej. Nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Na początku było trudno przyzwyczaić się do tych tłumów paparazzich, wszystkich fanek i hejterów, jednak z czasem przywykłam do sławy Nialla. Byliśmy szczęśliwi i to było najważniejsze.
- Ślicznie wyglądasz - usłyszałam jego słodki szept. Odwróciłam się do niego, spojrzałam mu głęboko w niebieskie oczy. Blondyn pocałował mnie, delikatnie i czule, po czym przytulił mocno do siebie. - Codziennie zakochuję się w tobie od nowa. - zamruczał mi delikatnie do ucha, zaczynając całować moją szyję. Był bardzo namiętny, romantyczny. 
- Kochanie, musimy przenieść jedzenie do salonu - powiedziałam, nie mogąc oprzeć się rozkoszy jego pocałunku... - za chwilkę przyjdą twoi rodzice...
- No dobrze... - odpowiedział, odrywając się od mojej szyi. Dał mi całusa w policzek, po czym podszedł do stołu, chwytając talerze. Kiedy już wszystko było gotowe, ogień palił się w kominku, a prezenty leżały pod choinką, w domu rozległ się głośny dźwięk dzwonka do drzwi. Wstaliśmy z kanapy i podeszliśmy do wejścia.
- Witajcie kochani! - usłyszeliśmy radosny głos rodziców Blondyna. Przywitaliśmy ich, odwiesiliśmy kurtki w korytarzu.
- Zapraszam do salonu, kolacja już czeka! - powiedział Niall wesoło.
- Kochanie, nie zapomnij o opłatku, jedzenie później! - szepnęłam mu na ucho, lekko przygryzając je. Chłopak pocałował mnie w policzek, po czym stanęliśmy przy stole. Odmówiliśmy modlitwę, wzięliśmy do rąk opłatki. Zaczęliśmy składać sobie życzenia. Nie obyło się bez uścisków, czułych pocałunków. Rodzice Niall'a byli bardzo mili i serdeczni, mimo że pierwszy raz ich spotkałam.
Usiedliśmy do stołu i rozpoczęliśmy uroczystą kolację. Na początku rozkoszowaliśmy się aksamitnym smakiem czerwonego barszczu, rozpływającymi się w ustach pierogami i pyszną rybą. Później spróbowałam kilku tradycyjnych, irlandzkich potraw.
- No, takie święta są najlepsze! - powiedział Niall. - Cała rodzina, wszystkie osoby, które kocham - spojrzał na mnie i uśmiechnął się. - I te wszystkie pyszne potrawy! - Malutka łza spłynęła mi po policzku... Miałam nadzieję, że nikt tego nie zauważy... 
- Co się stało, kochanie? - spytał Niall.
- Ech... Nic... Po prostu bardzo się cieszę, że mogę tu z wami być... I żałuję, że nie ma tu moich rodziców... - Mama i tata jechali odwiedzić mnie w Irlandii. Kupiłam im bilety na samolot, nie mogłam doczekać się ich przylotu. Czekałam długo na lotnisku, jednak okazało się, że po drodze spotkała ich burza, a pojazd wpadł w turbulencje... Spadł do morza... Nikt nie przeżył, wszyscy zginęli. Po tym wydarzeniu zamknęłam się w sobie, nie miałam chęci do życia. Straciłam dwie najważniejsze osoby w moim życiu. Na szczęście na drodze życiowej spotkałam Nialla, który pomógł mi pozbierać, zaopiekował się mną i moim sercem. Dzięki niemu uwierzyłam, że mam jeszcze po co żyć, a moi rodzice patrzą na mnie z góry... 
- No to może... czas na prezenty? - ukochany próbował poprawić mi humor.
- A nie mógłbyś nam czegoś zagrać na gitarze? - spytałam.
- Uhm, oczywiście [T.I.]. Dla ciebie wszystko! - odpowiedział, wychodząc z pokoju... Jednak zauważyłam delikatny zawód w jego oczach. Nie wiedziałam, o co mu chodzi... Przecież uwielbiał grać na gitarze!
Wrócił z instrumentem i usiadł na kanapie. Dosiadłam się do niego, a on pocałował mnie w policzek, po czym założył gitarę. Cały dom wypełnił się jej ślicznymi dźwiękami. Jego rodzice patrzyli się na niego jak w obrazek. Wyglądał tak niewinnie i słodko, kiedy grał. Cały oddawał się muzyce, w jego oczach odbijała się pasja do gry. Po chwili zaczął śpiewać, w pokoju wybrzmiał jego piękny głos:
You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh...
I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.
Spojrzał na mnie, jego oczy błyszczały jasno jak diamenty... Odłożył gitarę, chwycił mnie za rękę, całując w policzek.
- Ślicznie, synku! - usłyszałam troskliwy głos jego mamy, który wyrwał mnie z zamyślenia. Praktycznie zapomniałam o istnieniu czegokolwiek, poza mną i Niall'em. Zahipnotyzował mnie tą muzyką, sprawił, że poczułam się, jakbym była w innym świecie.
- Noo... to może teraz otworzymy prezenty? - usłyszałam głos Irlandczyka, który najwyraźniej nie mógł się już doczekać wręczania upominków. Podeszłam do choinki, wyciągnęłam z niej największe pudełko - to był podarunek od nas dla rodziców Niall'a. Otworzyli paczkę, w której znajdował się nowoczesny ekspres do kawy. Następnie wzięłam nieco mniejszy pakunek, który podałam ukochanemu. Spojrzał na mnie, po czym rozpakował prezent. W środku znajdowała się nowa koszulka, buty oraz srebrny naszyjnik w kształcie serduszka, z wyrytymi literami - N + [Pierwsza litera twojego imienia]. Chłopak podziękował mi czułym pocałunkiem. Następnie podał mi kolorową torebkę. W środku znajdowała się ogromna książka. Otworzyłam ją na pierwszej stronie, gdzie ozdobnym pismem napisane było: Niall i [T.I.] - Forever Together. Na kolejnych stronach znajdowały się setki naszych wspólnych zdjęć - odkąd się poznaliśmy, aż do teraz. Każde z nich przywoływało miliony wspomnień, co najważniejsze - wesołych, przyjemnych wspomnień. Ten album opisywał całą naszą miłość...
- Dziękuję, to naprawdę śliczne! - powiedziałam wzruszona. Przytuliłam się do chłopaka, jednak on odsunął się ode mnie. Spojrzałam na niego pytająco.
- To jeszcze nie koniec niespodzianek! - odpowiedział wesoło. Z kieszeni marynarki wyjął małe, czerwone pudełeczko. Podał mi je, a ja rozwiązałam srebrną wstążkę i otworzyłam wieczko.
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom - w środku znajdował się śliczny, srebrzysty pierścionek z ogromnym, błyszczącym diamentem! Łzy zaczęły spływać mi po policzkach... Niall uklęknął przede mną, uśmiechnął się.
- [T.I.], jesteś wszystkim, czego potrzebuję, wszystkim, czego pragnę. Kocham cię i chcę spędzić z tobą resztę życia. Chcę budzić się codziennie przy tobie i wiedzieć, że będziesz moja już na zawsze. Wyjdziesz za mnie?
Tyle czasu czekałam na tę chwilę! Byłam szczęśliwa, wzruszona. Czułam się jak jedyna dziewczyna na świecie, jak najszczęśliwsza osoba, która kiedykolwiek stąpała po ziemi. A to wszystko dzięki jego miłości.
- Oczywiście, że tak! - powiedziałam, a Niall włożył pierścionek na mój palec. Otarł łzy z mojego policzka, po czym przytulił mnie mocno. Zakręcił mną w powietrzu i pocałował w policzek.
- I już nigdy cię nie stracę. I nic nas nie rozdzieli. - wyszeptał mi do ucha.
Po chwili podeszli do nas jego rodzice, składając gratulacje i życzenia. Ponownie przytulaliśmy się, a mama Niall'a stwierdziła, że jestem jej wymarzoną synową i lepszej dziewczyny nie mogli sobie znaleźć. Cały wieczór minął w miłej, ciepłej i rodzinnej atmosferze. Rozmawialiśmy o wszystkim, a pani Horan udzieliła mi kilku przydatnych rad.
Dopiero, gdy rodzice Niall'a zamknęli za sobą drzwi, poczułam, jak uchodzi ze mnie powietrze. Byłam wypełniona szczęściem, miłością. Tym wszystkim, co dawał mi ukochany. Wiedziałam, że jest ze mną szczery, że nigdy mnie nie opuści i nie zrani. Byłam pewna moich i jego uczuć. Kochaliśmy się, a nasze serca biły tylko dla siebie. Dopełnialiśmy się, nie był nam potrzebny nikt inny. Każdy pocałunek, każdy dotyk przepełniony był miłością i czułością. Powierzyłam swoje serce właściwej osobie. Chłopakowi, z którym spędzę resztę życia.

Together. Forever. 

czwartek, 22 sierpnia 2013

Info ,3

z góry mówię iż NIE KTÓRE imaginy są skopiowane bo bardzo je doceniam ale nie bd pisac via bo to bez sensu daje ta wiadomość dla wszystkich ^^ ~Horankowa

zayn

Zayn  
Przyjaźniłaś się z Zaynem od piaskownicy tak to była tylko przyjaźń co najmniej tak myślałaś dopóki nie przedstawił tobie swojej nowej dziewczyny Perrie. Nie lubiłaś jej ale widziałaś że Malik jest z nią szczęśliwy a gdy ich razem widziałaś chciałaś płakać i chciałaś by ktoś cię teraz przytulił ale nie miał kto jedyną osobą którą kochałaś był Zayn ale teraz jest za późno. Mijały miesiące a ty coraz bardziej kochałaś Zayna nie umiałaś tego ukrywać ale też nie chciałaś tego mu mówić. Bałaś się ze cię wyśmieje bo przecież jest w szczęśliwym związku. 
*Rok później*
Dziś umówiłaś się z Zaynem u niego w domu. Zadzwonił nagle do ciebie i chciał się spotkać ty oczywiście się zgodziłaś bo dawno się nie widzieliście gdyż Malik był w Trasie z chłopakami z 1D. o umówionej porze poszłaś do niego. Zadzwoniłaś dzwonkiem a drzwi otworzyła ci z sztucznym uśmiechem Perrie. Wydawało ci się że ona cię nie lubi widziała w tobie może jakieś zagrożenie ale przecież Zayn kochał tylko Perrie i świata po za nią nie widział. 
-Hej –powiedziałaś wchodząc do salonu 
-Hej –odparł Zayn i pocałował cię w policzek po czym ty usiadłaś na fotelu a Zayn z Perrie na kanapie 
-Więc po co mnie tu ściągnąłeś –spytałaś 
-Ejj… no przecież stęskniłem się za swoja najlepszą przyjaciółka –powiedział uśmiechnięty 
-Zayn powiesz jej czy ja mam jej powiedzieć –wydukała Perrie 
-Co ty masz mi powiedzieć ? –spytałaś
-Ja jej powiem -wydarła się natomiast Malik przytaknął głową 
-Zayn mi się oświadczył –krzyknęła i zaczęła wymachiwać tobie przed twarzą ślicznym pierścionkiem natomiast tobie zaczęły spływać łzy po policzkach. 
-No to szczęścia życzę –powiedziałaś 
-Ja musze już isć –dodałaś po czym wybiegłaś z domu Zayna cała zapłakana. Poszłaś na taką polankę która była tylko twoja i Zayna to tam ciągle przesiadywaliście, gadaliście, śmialiście się, wygłupialiście.
Po jakimś czasie ktoś przytulił cię od tyłu wiedziałaś kto to więc trwałaś w tym uścisku. 
-Co się stało ? Dlaczego wybiegłaś z domu ? –spytał po chwili
-Bo ja widzę że jesteś szczęśliwy i no nie chce niszczyć twojego szczęścia –powiedziałaś 
-Ale co się stało ? dlaczego miałabyś zniszczyć moje szczęście –spytał 
-Dlatego że od czasu kiedy jesteś z Perrie no to ja się w tobie zakochałam –powiedziałaś cicho ale mimo to usłyszał 
-[t.i] ale no ja jestem szczęśliwy z Perrie wiesz chciałbym z nią założyć rodzinę ale ciebie kocham ale inaczej no wiesz tak jak siostrę –powiedział 
-Wiem Zayn ale proszę cię nie każ mi na razie patrzeć na wasze szczęście muszę to sobie wszystko poukładać, zapomnieć to uczucie chodź wiem ze tak się nie da nie dzwoń do mnie nie pisz może kiedyś się do ciebie odezwę –odparłaś po czym odeszłaś. 
Gdy doszłaś do domu spakowałaś wszystkie swoje rzeczy po czym wyjechałaś z Londynu raz na zawsze i już nigdy więcej tam nie wróciłaś o Zaynie nigdy nie zapomniałaś wiesz że on nadal jest szczęśliwy z osobą która kocha a ty nadal go kochasz i wiesz ze w nikim innym się nie zakochasz jednym słowem jesteś starą panną. 

środa, 21 sierpnia 2013

Liam Awwww :3


Jedziesz z rodzicami samochodem do swojego brata.
- Pamiętaj jesteś na wakacjach u niego. Więc nie dzwoń do nas. - powiedział twój szczery do bólu tatuś.
- Zbyszek przestań! - krzyknęła na niego mama po czym powiedziała do ciebie – zadzwoń do mnie kochanie wieczorkiem kiedyś dobrze?
- Tak mamusiu. - przytaknęłaś ale tak naprawdę nie miałaś zamiaru dzwonić.
Po jakichś 10 minutach jazdy.
- No kochanie wysiadaj jesteśmy na miejscu. - powiedział kierowca czyli twój tata.
Pobiegłaś szybko do drzwi, pukasz i otwiera ci Zayn.
- Braciszku! Cieszysz się na wspólne wakacje? – powiedziałaś z promiennym uśmiechem
- Siostrzyczko no jasne że się ciesze. - powiedział przytulając się do ciebie.
- Weźmiesz moje walizki z samochodu? - zapytałaś z miną którą nikt się nie oprze
- Jasne już ide. A ty wejdź i się przywitaj z chłopakami. - odpowiedział i pobiegł po walizki.
Weszłaś do salony siedział tam czterech najlepszych kumpli twoje brata.
- (T.I.) jesteś! - krzyknęli równo.
- Louis, Harry, Niall – powiedziałaś z radością – i .. i ty. - dokończyłaś już z mniejszą sympatią.
- Tak ja też cie lubię. - powiedział Liaś z sarkastycznym uśmiechem.
- (T.I.) jak ty się zmieniłaś. - powiedział Louis podchodząc do ciebie- jesteś taka … taka dorosła. Ile ty masz już lat?
- 18 kochany. - odpowiedziałaś na pytanie ze śmiechem.
- Boże ile ja cie nie widziałem. -powiedział nie dowierzając że tak się zmieniłaś.
- Heh widzisz tak mój braciszek chce mnie przedstawiać znajomym. - powiedziałaś patrząc się na Zayn'a wnoszącego twoje walizki.
- Czemu ty mi tak rzadko pokazywałeś twoją wspaniałą siostrę? - oburzony Louis zapytał się Zayn'a.
- eee taki mały gówniarz z niej..... no przecież nie będę dziecka zabierał na imprezy co nie?- próbował się tłumaczyć ale Louis zabił go wzrokiem
- (T.I.) jesteś może głodna? - zapytał od czapy Niall.
- No mogłabym coś zjeść. - powiedziałaś uśmiechając się do chłopaka.
- Może jakaś kanapeczka? - zapytał śmiesznym głosem.
- o bardzo chętnie.
-O to fajnie mi też rób. - powiedział dumny.
- Śmieszne hahahahahahahahahha, nie – odpowiedziałaś z miną tego kota z bestów.
- No i znajdź tu ripostę stary. - powiedział Harry do Niall'a przez śmiech.
- Dobra sam se zrobię! - powiedział, wstał i wyszedł.
- Harry dobiłeś biedaczka. - w końcu odezwał się Liam.
- No stary proszę cie on nie będzie wykorzystywał tak pięknej dziewczyny! - odpowiedział jednoznacznie.
- Haz jakieś zamiary? - zapytał Lou zdziwiony. 
- Nie po prostu to jest moja siostra!
- Stary chyba na łeb upadłeś to moja siostra. - powiedział Zayn wchodząc do salonu.
- Nie ładnie tak gasić ludzi braciszku... oj nie ładnie. - powiedziałaś i wybuchłaś śmiechem.
- Powiedziała ta która nie gasi ludzi. Dobra idź się rozpakować do pokoju. - powiedział stanowczo
- Dobra tato ide. - powiedziałaś i pobiegłaś na górę do swojego pokoju.
Rozpakowałaś się grzecznie i przebrałaś w luźniejsze rzeczy. Zeszłaś na dół i zobaczyłaś jak Niall bije się z Harry'm o chipsy. Wyglądało to tak zabawnie nie ze śmiechu zaczełas tarzać się po podłodze.
- No patrzcie co zrobiliście z moja siostrą! - krzyknął Zayn widząc co się z tobą dzieje.
- Doprowadziliśmy dziewczynę do śmiechu... to źle? - zapytał Horan
- Heheh to fantastycznie Nialler. - powiedziałaś podnosząc się z podłogi
- Już się ogarnęłaś? Szkoda fajnie się patrzyło. - powiedział chamsko Liam.
- Zayn chyba masz przeciąg w domu. - powiedziałaś do brata i usiadłaś na sofie obok niego.
- Dobra ogarnijcie się. W ogóle czemu wy się tak nie lubicie? - zapytał Louis.
- Mam dużo powodów by nie znosić …. jego. - popatrzyłaś się na Liam'a wzrokiem zabójcy.
- Skoro tak go nie lubisz to jak zareagujesz na wieść że będziemy wszyscy mieszkać tutaj z tobą przez ten czas kiedy jesteś tutaj na wakacjach? - zapytał Haz
- Zayn co? Czemu mi nie powiedziałeś? 
- kurde dzięki Harry sam chciałem jej to powiedzieć. Słuchaj zrobię wszystko żebyś czuła się u mnie dobrze ale Liam'a nie wyrzucę.
- FOCH! - krzyknęłaś i wybiegłaś z pokoju.
Biegłaś po schodach na góre i już miałaś wchodzić do swojego pokoju kiedy ktoś złapał cię za ręke.
- Puść mnie. - powiedziałaś nawet nie patrząc kto to
- Możemy porozmawiać? - padło pytanie a ty wiedziałaś już przez kogo.
- Z tobą na pewno nie. - powiedziałaś odwracając się do Liam'a.
- Proszę (T.I.) to dla mnie ważne. - prosił cię już prawie na kolanach.
- Dobra. Chodź. - zgodziłaś się niechętnie.
Weszliście do twojego pokoju i usiedliście na łóżku.
- Więc o czym chcesz ze mną pogadać? - zapytałaś 
- Bo ja chce …. - zaczął mówić ale nie potrafił dokończyć
- Czego chcesz? - zapytałaś nie wiedząc o co mu chodzi
- Ciebie … - odpowiedział ze spuszczoną głową.
- Dafaq?! - krzyknęłaś mu w twarz
- Ja cie kocham. - popatrzył się na ciebie z takim niewinnym wyrazem twarzy
- Najpierw się nienawidzimy. Wyzywamy się, kłócimy i w ogóle a teraz ty mi mówisz że mnie kochasz. - mówiłaś powoli i wyraźnie a potem dodałaś - Dobra o co jest zakład?
- Nie ma żadnego zakładu. - próbował cie przekonać ale ty mu nie wierzyłaś
- Aha czyli chłopaki nic o tym nie wiedzą tak? 
- Nie wiedzą w ogóle że ja się w tobie zakochałem. - powiedział i miał zamiar cie pocałować ale ty wstałaś i wybiegłaś z pokoju mówiąc:
- Dobra zaraz się przekoman czy wiedzą.
- Nie! - usłyszałaś jego krzyk kiedy schodziłaś po schodach.
Weszłaś do salonu chłopaki grali w jakąś gre na plaźmie.
- Ej chłopaki! - krzyknęłaś ale nie było reakcji z ich strony więc krzyknęłaś jeszcze raz - Ej wy przystojniaki! - w jednej sekundzie wszyscy się na ciebie popatrzyli i powiedzieli równo:
- Co?
- O co się założyliście? - zadałaś im pytanie
- O co chodzi? Nie mieliśmy żadnego zakładu. - powiedział Louis z miną mówiącą „ona coś ćpała?”
- Teraz mi wierzysz? - usłyszałaś głos Liam'a za sobą.
- Nie wierze ci. Oni po prostu nie chcą powiedzieć.
- (T.I.) wszystko w porządku? - zapytał się ciebie Niall
- No bo on – wskazałaś na Liam'a – powiedział że mnie kocha. To nie możliwe my jesteśmy największymi wrogami!
Chłopcy popatrzyli się dziwnie na Liasia a później na ciebie.
- Czy wy coś braliście tam na górze? - zapytał się was Zayn
- Nie! - krzyknęliście równo.
- uuuuu mamy nową parkę. Jak słodko. - powiedział Harry
- Haz weź się ogarnij. Ja z nim? No błagam. - próbowałaś zrobić wszystko żeby nie męczyli cię że jesteś w związku z Liam'em
- mrrrr! Nasza słit parcio kiedy pocałunek zakochanych? - walnął Niall
- Nie będzie żadnego całowania! - zaprzeczyłaś po czym Liam cie objął i pocałował namiętnie. 
- Ej nie uduście się! - powiedział troskliwy braciszek
- oni się tak bardzo kochają. - powiedział Louis i zaraz szybko krzynął - Ja jestem chrzestnym ich dzieci!
- Ej dobra przestańcie już! - powiedział Harry – pomóc wam?
- okey już. - odpowiedział mu Liam odrywając się od ciebie
- No więc teraz twoja kolej (T.I.) przyznać że kochasz naszego jakże romantycznego kolegę. - zaśmiał się Niall
- em on nadal jest moim wrogiem. - powiedziałaś patrząc na załamującego się Payne'a
- Ty młoda do pokoju to przemyśleć! Marsz! - ryknął Harry
- dobra ide nic tu po mnie. - powiedziałaś i wróciłaś do zacisza swojego pokoju.
Siadłaś na swym łożu i zaczęłaś myśleć. Prowadziłaś kłótnię sama ze sobą. W końcu zrozumiałaś że jednak go kochasz. Kochasz tego z którym się całowałaś przed przyjaciółmi brata. Kochasz tego faceta który był twoim największym wrogiem. Kochasz go ale przecież mu o tym nie powiesz. W sumie nie chciałaś go kochać. Nie chciałaś z nim być ale serce nie sługa....
Kiedy skończyłaś tym wszystkim myśleć było już późno więc poszłaś spać. Obudziłaś się o godzinie 13. Wyszłaś z łóżka i zeszłaś na dół. Pierwsze co to weszłaś do kuchni. Na blacie ujrzałaś kanapki i jakiś liścik. Otworzyłaś go i przeczytałaś „ (T.I.) Pojechaliśmy do studia na nagrania, potem jedziemy oglądać mecz u Josha. Wrócimy późno. Wierzymy że sobie poradzisz. Twój najukochańszy, Najwspanialszy i najpiękniejszy braciszek.”
- Spoko cała chata dla mnie! - krzyknęłaś na cały głos.
Zjadłaś śniadanie i poszłaś oglądać telewizje. Cały dzień pisałaś z przyjaciółką, oglądałaś TV i jadłaś.
W końcu zaczęłaś myśleć o nim. 
- Ja nie chce go kochać..... nie chce żyć. - powiedziałaś pod nosem po czym pobiegłaś do pokoju po kartkę i długopis.
Napisałaś co leżało ci na sercu i poszłaś zanieść ją na dół na stoliczek w salonie.
Pobiegłaś do łazienki. Wzięłaś żyletkę i zaczęłaś się ciąć. Zrobiłaś mnóstwo ran. Krew lała się z ciebie jak z fontanny. Położyłaś się w wannie i czekałaś na koniec. Czekałaś na białe światełko na końcu tunelu.
W międzyczasie chłopcy już zdążyli wrócić.
- No szkoda że Josh musiał wyjść do swojej laski. No trudno. - powiedział Louis wchodząc.
-(T.I.) wróciliśmy! - krzyknął Zayn i brak odpowiedzi więc krzynął znowu – Wróciliśmy! -ponownie nie było odpowiedzi.
- Ej stary mam list. Leżał na stole. - powiedział liam
- dawaj czytaj na głos. - szybko rzucił Niall.
- „ Liam uświadomiłam sobie co do ciebie czuje i ile dla mnie znaczysz. Jednak dla mnie to za wiele. Muszę odejść. Żegnaj. „
- Boże (T.I.) - krzyknął i pobiegł na góre od razu wiedział gdzie cie szukać.
Chciał otworzyć drzwi ale zamknęłaś się od środka. Chłopak się mocno wkurzył i jednym kopnięciem nogi wyważył drzwi. Zobaczył cię całą we krwi i krzyknął:
- Harry dzwoń po pogotowie! Już! - Haz zrobił co mu kazano.
Po zaledwie pięciu minutach ratownicy już byli przy tobie. Zaopatrzyli ci rany, podali kroplówki i inne potrzebne rzeczy.
Odzyskałaś przytomność dopiero na następny dzień.
- Liam chodź otworzyła oczy. - usłyszałaś głos brata kiedy się obudziłaś.
- Kochanie jak się czujesz? - zapytał się ciebie Liaś
- Wszystko mnie boli. - odpowiedziałaś cicho
- Będzie dobrze. Wyjdziesz z tego. - powiedział i dał ci buziaka w czoło.
Minęły dwa dni i twój organizm wrócił do normy. Przyjechałaś do domu brata i kontynuowałaś wakacje. 
Leżałaś na łóżku u siebie w pokoju kiedy ktoś zapukał.
- Proszę. - powiedziałaś i w drzwiach pojawił się Liam
- Mogę? - zapytał
- Tak, jasne, siadaj. -powiedziałaś z uśmiechem
- Obiecasz mi coś? - zapytał siadając obok ciebie.
- A co dokładnie?
- Że już nigdy nie będziesz próbowała odebrać sobie życia. Obiecujesz?
- Obiecuje. - powiedziałaś i pocałowałaś go w policzek.
On popatrzył ci się głęboko w oczy i zapytał nieśmiało:
- Mogę?
- Myślałam ze już nie zapytasz. - odpowiedziałaś i zaczęliście się całować.
- Zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał kiedy skończyliście
- Oczywiście kotku – powiedziałaś i go przytuliłaś.