Coraz ciężej ci się oddychało. Machałaś rękami, by rozrzedzić papierosowy dym i w końcu móc wziąć oddech. Nie wychodziło ci to najlepiej. Rozpychałaś się w tłumie palących w stronę Harrego. Chłopak z opuszczoną głową siedział pod ścianą i palił, z resztą jak chyba każdy w tym klubie. W końcu udało ci się podejść bliżej.
-Harry, na mnie już czas- powiedziałaś ze łzami w oczach. Chłopak podniósł wzrok i spojrzał ci w oczy.
-Nie musisz.- w jego oczach również widziałaś łzy.
-Harry ,przygotowywałam się od paru miesięcy, jestem pewna, że chcę to zrobić.- odparłaś i podniosłaś jego dłoń.
-Chcesz mnie zostawić? Ja tylko dla ciebie żyję, [T.I.]!- podniósł głos i chwycił mocno twoje ramiona.
-Muszę.- Wstałaś. -Idziesz ze mną?- uniosłaś brwi. Chłopak zaśmiał się sarkastycznie.
-Chcesz, żebym to widział? Oszalałaś, prawda?- pokręcił głową i zaciągnął się. Nie podobało ci się to, że palił. W głębi duszy wiedziałaś, że to twoja wina, jednak ani ty, ani chłopak nigdy nie powiedzieliście tego na głos.
-Żegnaj, Harry.- po twoim policzku spłynęła łza. Tylko jedna, za to pełna smutku i żalu.
-Kocham cię- szepnął tak cicho, że ledwo go usłyszałaś. Ponownie się zaciągnął i opuścił głowę. Odwróciłaś się i ruszyłaś w przeciwnym kierunku do centrum miasta. Krok po kroku dokładnie obmyślałaś całą tą sprawę.
Pomyślałaś o rodzinie.
Nie, oni na pewno nie będą za tobą tęsknić. Ojciec pewnie pomyśli, że jego córka była tylko wytworem jego pijackiej wyobraźni, a matka... Jaka matka?
Pomyślałaś o szkole.
Nie miałaś przyjaciół. Do domu zawsze wracałaś sama. I tak w końcu mieli wywalić cię za twoje okropne oceny, to była tylko kwestia czasu.
Pomyślałaś o Harrym
Tylko on trzymał cię przy życiu przez ostatnie miesiące. Termin twojego spotkania z aniołami coraz bardziej się spóźniał, aż w końcu przypomniało o sobie piekło.
Byłaś na miejscu. Stanęłaś na skraju mostu i spojrzałaś w dół. Chociaż nie byłaś wcale aż tak wysoko, wydawało ci się, że stoisz nad otchłanią. Jednak z jej środka ktoś cię wołał.
Nadszedł twój czas.
Już miałaś zrobić swój krok do przodu, gdy nagle ktoś do ciebie podbiegł.
-Zaczekaj!- wrzasnął Harry i złapał cię za rękę.
-Miałeś mnie nie zatrzymywać!- warknęłaś i odepchnęłaś go. Chłopak jednak nie puszczał twojej ręki. Teraz oboje staliście o krok od przepaści.
Chłopak przysunął się do ciebie. Złożył na twoich wargach długi, namiętny pocałunek.
-Nie mógłbym bez ciebie żyć- zobaczyłaś łzę na jego policzku. Chłopak ponownie pocałował cię i zrobił krok do tyłu, pociągając cię za sobą. Trzymałaś się go kurczowo powoli spadając w dół.
Jeszcze tylko chwila.
Jeszcze tylko kawałek.
Już prawie...
To koniec. Na zawsze.