,,1000 metrów nad ziemią''
Stanęłam na parapecie dużego okna, z którego rozciągał się wspaniały widok na wieczorną panoramę Londynu. Jednak widziałam tylko czarno-białe, niewyraźne plamy. Łzy ciekły po policzkach strumieniami. Tak bardzo chciałam je zatrzymać... Nie potrafiłam.
,,- Jeden ruch i będzie po wszystkim. On będzie szczęśliwy, ja przestanę cierpieć'' - myślałam.
Byliśmy parą idealną, każdy to widział. Skoczylibyśmy za sobą w ogień. Nie wstydziliśmy się swoich uczuć wobec siebie,zawsze staraliśmy się je sobie okazywać. Więc co się zmieniło?
Jedna kłótnia zniszczyła wszystko.Mój świat runął w momencie, kiedy wyczytałam z jego ust ,,Nie kocham Cię''. Te niezwykle delikatne i kruche serce pękło na miliony, ba.. miliardy małych kawałeczków, które tylko on był w stanie posklejać, ale nie chciał. Ilekroć zamykałam swoje soczyście zielone oczy, widziałam jego rozpromienioną twarz. To bolało... krzyczałam, że mnie zdradza, on, że ma dość aż w końcu powiedział to, czego tak bardzo nie chciała usłyszeć, to co sprawiło tyle bólu i cierpienia.
Cofałam się i wracałam do dawnej pozycji rozmyślając, czy to, co miałam zamiar zrobić będzie miało jakiś sens.A jednak... ,,Jeden ruch''. Przez te 7 sekund, kiedy leciała czuła, że może wszystko.
***
Szedł chodnikiem pogwizdując nerwowo. W ręku trzymał bukiet białych róż, ulubionych kwiatów. Szedł, by przeprosić za te wszystkie niepotrzebne słowa wypowiedziane podczas kłótni. Był zły, po prostu nie myślał co mówił. W głowie układał sobie przebieg spotkania z Tobą. Wszystko co mówił podczas tamtej sprzeczki było nieprawdą:
Tak naprawdę, żył tylko dla ciebie. Jego serce biło tylko dla (T.I). Żył ze świadomością, że kiedy ty odejdziesz, on razem z Tobą. Po prostu byłam jego całym życiem...
W jego podświadomości wszystko było normalne, kolorowe. Szkoda, że rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej... Przed apartamentowcem zobaczył karetkę i tłum ludzi.Podbiegł bliżej. I w tym momencie wszystko zniknęło. Zobaczył coś, czego tak bardzo się bał, coś czego za wszelką cenę pragnął uniknąć. Leżała na ziemi w kałuży krwi. Jej gęste, kasztanowe włosy niesfornie opadały na nienaturalnie bladą, delikatną twarz. Wyglądała jakby po prostu spała...
Padł na kolana, chwycił jej chłodną dłoń i ucałował ją. Nie liczyło się nic. Ani krzyczący na niego funkcjonariusze, ani gapie. Liczyła się ona...
Po jego gładkich policzkach spływały strumieniem słone łzy. Cały czas powtarzał:
- Wracaj, wracaj, wracaj... - Mówił z przekonaniem, choć doskonale wiedział, że nie wróci.
Po 15 ostatnich minutach, które spędził przy niej, pobiegł na ,,Tower bridge''.
- TO MOJA WINA! - Wrzasnął.
A ona? Zatrzymała się w połowie drogi prowadzącej do nieba, i ze łzami w oczach wyszeptała:
- Louis nie rób tego, błagam nie - jednak brunet nie wysłuchał jej próśb, skoczył.
T.I widząc to, upadła kryjąc twarz w dłoniach. Pozwoliła by łzy moczyły jej włosy, dłonie i koszulkę. Wiedziała, że zaraz go spotka, ale przecież popełniając samobójstwo nie chciała, aby Lou zrobił to samo. Jednak wyciągnęła pewien wniosek: Louis, popełniając samobójstwo udowodnił, że naprawdę ją kocha.
Poczuła, że ktoś kładzie rękę za jej ramieniu. Odwróciła się, wstała.
Mocno go przytuliła. Zaciągnęła się zapachem jego perfum. Kochała go...
- Shh... Jestem tu T.I i póki co, to nigdzie się nie wybieram - uśmiechnął się czule ocierając kciukiem łzę, która spłynęła po jej policzku. - Bardzo Cię kocham. Zawsze tak było i zawsze tak będzie. Nikt ani nic nie zmieni mojego uczucia do ciebie.
- Idziemy? - Chwyciła go za rękę. Trzymała go tak mocno, jakby zaraz ktoś miał jej go odebrać.
- Razem - podążyli ku niebieskim bramom. - Your hand fits in mine like it's made just for me...
- But bear this in mind it was meant to be - uśmiechnęła się czule.
Co po nich zostało? Wspomnienia i napis, który wyrył na pniu drzewa i ich pierwszą rocznicę:
,, This is realy love.. forever and for eternity''
czwartek, 29 sierpnia 2013
środa, 28 sierpnia 2013
Together. Forever.
W domu roznosił się przyjemny zapach ciast oraz innych świątecznych dań. Wszystko wokół było przystrojone kolorowymi, świecącymi ozdobami. Choinka migotała milionem małych światełek, a na parapecie paliło się kilkadziesiąt świeczek... W całym mieszkaniu czuć było atmosferę zbliżającej się Wigilii.
Weszłam do kuchni, żeby sprawdzić, czy wszystko jest już gotowe - każda potrawa leżała już na talerzyku, należało tylko wszystko przenieść do salonu. Nagle poczułam, że ktoś przytula mnie od tyłu... "Niall" - błyskawicznie przeszło mi przez myśl.
To były pierwsze święta, które spędzaliśmy w naszym wspólnym mieszkaniu. Byliśmy już 2 lata razem, jednak dopiero niedawno zamieszkaliśmy ze sobą. Łączyło nas silne uczucie, magiczna więź, której nic nie było w stanie rozerwać. Z każdym dniem kochałam go coraz mocniej i mocniej. Nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Na początku było trudno przyzwyczaić się do tych tłumów paparazzich, wszystkich fanek i hejterów, jednak z czasem przywykłam do sławy Nialla. Byliśmy szczęśliwi i to było najważniejsze.
- Ślicznie wyglądasz - usłyszałam jego słodki szept. Odwróciłam się do niego, spojrzałam mu głęboko w niebieskie oczy. Blondyn pocałował mnie, delikatnie i czule, po czym przytulił mocno do siebie. - Codziennie zakochuję się w tobie od nowa. - zamruczał mi delikatnie do ucha, zaczynając całować moją szyję. Był bardzo namiętny, romantyczny.
- Kochanie, musimy przenieść jedzenie do salonu - powiedziałam, nie mogąc oprzeć się rozkoszy jego pocałunku... - za chwilkę przyjdą twoi rodzice...
- No dobrze... - odpowiedział, odrywając się od mojej szyi. Dał mi całusa w policzek, po czym podszedł do stołu, chwytając talerze. Kiedy już wszystko było gotowe, ogień palił się w kominku, a prezenty leżały pod choinką, w domu rozległ się głośny dźwięk dzwonka do drzwi. Wstaliśmy z kanapy i podeszliśmy do wejścia.
- Witajcie kochani! - usłyszeliśmy radosny głos rodziców Blondyna. Przywitaliśmy ich, odwiesiliśmy kurtki w korytarzu.
- Zapraszam do salonu, kolacja już czeka! - powiedział Niall wesoło.
- Kochanie, nie zapomnij o opłatku, jedzenie później! - szepnęłam mu na ucho, lekko przygryzając je. Chłopak pocałował mnie w policzek, po czym stanęliśmy przy stole. Odmówiliśmy modlitwę, wzięliśmy do rąk opłatki. Zaczęliśmy składać sobie życzenia. Nie obyło się bez uścisków, czułych pocałunków. Rodzice Niall'a byli bardzo mili i serdeczni, mimo że pierwszy raz ich spotkałam.
Usiedliśmy do stołu i rozpoczęliśmy uroczystą kolację. Na początku rozkoszowaliśmy się aksamitnym smakiem czerwonego barszczu, rozpływającymi się w ustach pierogami i pyszną rybą. Później spróbowałam kilku tradycyjnych, irlandzkich potraw.
- No, takie święta są najlepsze! - powiedział Niall. - Cała rodzina, wszystkie osoby, które kocham - spojrzał na mnie i uśmiechnął się. - I te wszystkie pyszne potrawy! - Malutka łza spłynęła mi po policzku... Miałam nadzieję, że nikt tego nie zauważy...
- Co się stało, kochanie? - spytał Niall.
- Ech... Nic... Po prostu bardzo się cieszę, że mogę tu z wami być... I żałuję, że nie ma tu moich rodziców... - Mama i tata jechali odwiedzić mnie w Irlandii. Kupiłam im bilety na samolot, nie mogłam doczekać się ich przylotu. Czekałam długo na lotnisku, jednak okazało się, że po drodze spotkała ich burza, a pojazd wpadł w turbulencje... Spadł do morza... Nikt nie przeżył, wszyscy zginęli. Po tym wydarzeniu zamknęłam się w sobie, nie miałam chęci do życia. Straciłam dwie najważniejsze osoby w moim życiu. Na szczęście na drodze życiowej spotkałam Nialla, który pomógł mi pozbierać, zaopiekował się mną i moim sercem. Dzięki niemu uwierzyłam, że mam jeszcze po co żyć, a moi rodzice patrzą na mnie z góry...
- No to może... czas na prezenty? - ukochany próbował poprawić mi humor.
- A nie mógłbyś nam czegoś zagrać na gitarze? - spytałam.
- Uhm, oczywiście [T.I.]. Dla ciebie wszystko! - odpowiedział, wychodząc z pokoju... Jednak zauważyłam delikatny zawód w jego oczach. Nie wiedziałam, o co mu chodzi... Przecież uwielbiał grać na gitarze!
Wrócił z instrumentem i usiadł na kanapie. Dosiadłam się do niego, a on pocałował mnie w policzek, po czym założył gitarę. Cały dom wypełnił się jej ślicznymi dźwiękami. Jego rodzice patrzyli się na niego jak w obrazek. Wyglądał tak niewinnie i słodko, kiedy grał. Cały oddawał się muzyce, w jego oczach odbijała się pasja do gry. Po chwili zaczął śpiewać, w pokoju wybrzmiał jego piękny głos:
You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh...
I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.
Spojrzał na mnie, jego oczy błyszczały jasno jak diamenty... Odłożył gitarę, chwycił mnie za rękę, całując w policzek.
- Ślicznie, synku! - usłyszałam troskliwy głos jego mamy, który wyrwał mnie z zamyślenia. Praktycznie zapomniałam o istnieniu czegokolwiek, poza mną i Niall'em. Zahipnotyzował mnie tą muzyką, sprawił, że poczułam się, jakbym była w innym świecie.
- Noo... to może teraz otworzymy prezenty? - usłyszałam głos Irlandczyka, który najwyraźniej nie mógł się już doczekać wręczania upominków. Podeszłam do choinki, wyciągnęłam z niej największe pudełko - to był podarunek od nas dla rodziców Niall'a. Otworzyli paczkę, w której znajdował się nowoczesny ekspres do kawy. Następnie wzięłam nieco mniejszy pakunek, który podałam ukochanemu. Spojrzał na mnie, po czym rozpakował prezent. W środku znajdowała się nowa koszulka, buty oraz srebrny naszyjnik w kształcie serduszka, z wyrytymi literami - N + [Pierwsza litera twojego imienia]. Chłopak podziękował mi czułym pocałunkiem. Następnie podał mi kolorową torebkę. W środku znajdowała się ogromna książka. Otworzyłam ją na pierwszej stronie, gdzie ozdobnym pismem napisane było: Niall i [T.I.] - Forever Together. Na kolejnych stronach znajdowały się setki naszych wspólnych zdjęć - odkąd się poznaliśmy, aż do teraz. Każde z nich przywoływało miliony wspomnień, co najważniejsze - wesołych, przyjemnych wspomnień. Ten album opisywał całą naszą miłość...
- Dziękuję, to naprawdę śliczne! - powiedziałam wzruszona. Przytuliłam się do chłopaka, jednak on odsunął się ode mnie. Spojrzałam na niego pytająco.
- To jeszcze nie koniec niespodzianek! - odpowiedział wesoło. Z kieszeni marynarki wyjął małe, czerwone pudełeczko. Podał mi je, a ja rozwiązałam srebrną wstążkę i otworzyłam wieczko.
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom - w środku znajdował się śliczny, srebrzysty pierścionek z ogromnym, błyszczącym diamentem! Łzy zaczęły spływać mi po policzkach... Niall uklęknął przede mną, uśmiechnął się.
- [T.I.], jesteś wszystkim, czego potrzebuję, wszystkim, czego pragnę. Kocham cię i chcę spędzić z tobą resztę życia. Chcę budzić się codziennie przy tobie i wiedzieć, że będziesz moja już na zawsze. Wyjdziesz za mnie?
Tyle czasu czekałam na tę chwilę! Byłam szczęśliwa, wzruszona. Czułam się jak jedyna dziewczyna na świecie, jak najszczęśliwsza osoba, która kiedykolwiek stąpała po ziemi. A to wszystko dzięki jego miłości.
- Oczywiście, że tak! - powiedziałam, a Niall włożył pierścionek na mój palec. Otarł łzy z mojego policzka, po czym przytulił mnie mocno. Zakręcił mną w powietrzu i pocałował w policzek.
- I już nigdy cię nie stracę. I nic nas nie rozdzieli. - wyszeptał mi do ucha.
Po chwili podeszli do nas jego rodzice, składając gratulacje i życzenia. Ponownie przytulaliśmy się, a mama Niall'a stwierdziła, że jestem jej wymarzoną synową i lepszej dziewczyny nie mogli sobie znaleźć. Cały wieczór minął w miłej, ciepłej i rodzinnej atmosferze. Rozmawialiśmy o wszystkim, a pani Horan udzieliła mi kilku przydatnych rad.
Dopiero, gdy rodzice Niall'a zamknęli za sobą drzwi, poczułam, jak uchodzi ze mnie powietrze. Byłam wypełniona szczęściem, miłością. Tym wszystkim, co dawał mi ukochany. Wiedziałam, że jest ze mną szczery, że nigdy mnie nie opuści i nie zrani. Byłam pewna moich i jego uczuć. Kochaliśmy się, a nasze serca biły tylko dla siebie. Dopełnialiśmy się, nie był nam potrzebny nikt inny. Każdy pocałunek, każdy dotyk przepełniony był miłością i czułością. Powierzyłam swoje serce właściwej osobie. Chłopakowi, z którym spędzę resztę życia.
Together. Forever.
czwartek, 22 sierpnia 2013
Info ,3
z góry mówię iż NIE KTÓRE imaginy są skopiowane bo bardzo je doceniam ale nie bd pisac via bo to bez sensu daje ta wiadomość dla wszystkich ^^ ~Horankowa
zayn
Zayn
Przyjaźniłaś się z Zaynem od piaskownicy tak to była tylko przyjaźń co najmniej tak myślałaś dopóki nie przedstawił tobie swojej nowej dziewczyny Perrie. Nie lubiłaś jej ale widziałaś że Malik jest z nią szczęśliwy a gdy ich razem widziałaś chciałaś płakać i chciałaś by ktoś cię teraz przytulił ale nie miał kto jedyną osobą którą kochałaś był Zayn ale teraz jest za późno. Mijały miesiące a ty coraz bardziej kochałaś Zayna nie umiałaś tego ukrywać ale też nie chciałaś tego mu mówić. Bałaś się ze cię wyśmieje bo przecież jest w szczęśliwym związku.
*Rok później*
Dziś umówiłaś się z Zaynem u niego w domu. Zadzwonił nagle do ciebie i chciał się spotkać ty oczywiście się zgodziłaś bo dawno się nie widzieliście gdyż Malik był w Trasie z chłopakami z 1D. o umówionej porze poszłaś do niego. Zadzwoniłaś dzwonkiem a drzwi otworzyła ci z sztucznym uśmiechem Perrie. Wydawało ci się że ona cię nie lubi widziała w tobie może jakieś zagrożenie ale przecież Zayn kochał tylko Perrie i świata po za nią nie widział.
-Hej –powiedziałaś wchodząc do salonu
-Hej –odparł Zayn i pocałował cię w policzek po czym ty usiadłaś na fotelu a Zayn z Perrie na kanapie
-Więc po co mnie tu ściągnąłeś –spytałaś
-Ejj… no przecież stęskniłem się za swoja najlepszą przyjaciółka –powiedział uśmiechnięty
-Zayn powiesz jej czy ja mam jej powiedzieć –wydukała Perrie
-Co ty masz mi powiedzieć ? –spytałaś
-Ja jej powiem -wydarła się natomiast Malik przytaknął głową
-Zayn mi się oświadczył –krzyknęła i zaczęła wymachiwać tobie przed twarzą ślicznym pierścionkiem natomiast tobie zaczęły spływać łzy po policzkach.
-No to szczęścia życzę –powiedziałaś
-Ja musze już isć –dodałaś po czym wybiegłaś z domu Zayna cała zapłakana. Poszłaś na taką polankę która była tylko twoja i Zayna to tam ciągle przesiadywaliście, gadaliście, śmialiście się, wygłupialiście.
Po jakimś czasie ktoś przytulił cię od tyłu wiedziałaś kto to więc trwałaś w tym uścisku.
-Co się stało ? Dlaczego wybiegłaś z domu ? –spytał po chwili
-Bo ja widzę że jesteś szczęśliwy i no nie chce niszczyć twojego szczęścia –powiedziałaś
-Ale co się stało ? dlaczego miałabyś zniszczyć moje szczęście –spytał
-Dlatego że od czasu kiedy jesteś z Perrie no to ja się w tobie zakochałam –powiedziałaś cicho ale mimo to usłyszał
-[t.i] ale no ja jestem szczęśliwy z Perrie wiesz chciałbym z nią założyć rodzinę ale ciebie kocham ale inaczej no wiesz tak jak siostrę –powiedział
-Wiem Zayn ale proszę cię nie każ mi na razie patrzeć na wasze szczęście muszę to sobie wszystko poukładać, zapomnieć to uczucie chodź wiem ze tak się nie da nie dzwoń do mnie nie pisz może kiedyś się do ciebie odezwę –odparłaś po czym odeszłaś.
Gdy doszłaś do domu spakowałaś wszystkie swoje rzeczy po czym wyjechałaś z Londynu raz na zawsze i już nigdy więcej tam nie wróciłaś o Zaynie nigdy nie zapomniałaś wiesz że on nadal jest szczęśliwy z osobą która kocha a ty nadal go kochasz i wiesz ze w nikim innym się nie zakochasz jednym słowem jesteś starą panną.
Przyjaźniłaś się z Zaynem od piaskownicy tak to była tylko przyjaźń co najmniej tak myślałaś dopóki nie przedstawił tobie swojej nowej dziewczyny Perrie. Nie lubiłaś jej ale widziałaś że Malik jest z nią szczęśliwy a gdy ich razem widziałaś chciałaś płakać i chciałaś by ktoś cię teraz przytulił ale nie miał kto jedyną osobą którą kochałaś był Zayn ale teraz jest za późno. Mijały miesiące a ty coraz bardziej kochałaś Zayna nie umiałaś tego ukrywać ale też nie chciałaś tego mu mówić. Bałaś się ze cię wyśmieje bo przecież jest w szczęśliwym związku.
*Rok później*
Dziś umówiłaś się z Zaynem u niego w domu. Zadzwonił nagle do ciebie i chciał się spotkać ty oczywiście się zgodziłaś bo dawno się nie widzieliście gdyż Malik był w Trasie z chłopakami z 1D. o umówionej porze poszłaś do niego. Zadzwoniłaś dzwonkiem a drzwi otworzyła ci z sztucznym uśmiechem Perrie. Wydawało ci się że ona cię nie lubi widziała w tobie może jakieś zagrożenie ale przecież Zayn kochał tylko Perrie i świata po za nią nie widział.
-Hej –powiedziałaś wchodząc do salonu
-Hej –odparł Zayn i pocałował cię w policzek po czym ty usiadłaś na fotelu a Zayn z Perrie na kanapie
-Więc po co mnie tu ściągnąłeś –spytałaś
-Ejj… no przecież stęskniłem się za swoja najlepszą przyjaciółka –powiedział uśmiechnięty
-Zayn powiesz jej czy ja mam jej powiedzieć –wydukała Perrie
-Co ty masz mi powiedzieć ? –spytałaś
-Ja jej powiem -wydarła się natomiast Malik przytaknął głową
-Zayn mi się oświadczył –krzyknęła i zaczęła wymachiwać tobie przed twarzą ślicznym pierścionkiem natomiast tobie zaczęły spływać łzy po policzkach.
-No to szczęścia życzę –powiedziałaś
-Ja musze już isć –dodałaś po czym wybiegłaś z domu Zayna cała zapłakana. Poszłaś na taką polankę która była tylko twoja i Zayna to tam ciągle przesiadywaliście, gadaliście, śmialiście się, wygłupialiście.
Po jakimś czasie ktoś przytulił cię od tyłu wiedziałaś kto to więc trwałaś w tym uścisku.
-Co się stało ? Dlaczego wybiegłaś z domu ? –spytał po chwili
-Bo ja widzę że jesteś szczęśliwy i no nie chce niszczyć twojego szczęścia –powiedziałaś
-Ale co się stało ? dlaczego miałabyś zniszczyć moje szczęście –spytał
-Dlatego że od czasu kiedy jesteś z Perrie no to ja się w tobie zakochałam –powiedziałaś cicho ale mimo to usłyszał
-[t.i] ale no ja jestem szczęśliwy z Perrie wiesz chciałbym z nią założyć rodzinę ale ciebie kocham ale inaczej no wiesz tak jak siostrę –powiedział
-Wiem Zayn ale proszę cię nie każ mi na razie patrzeć na wasze szczęście muszę to sobie wszystko poukładać, zapomnieć to uczucie chodź wiem ze tak się nie da nie dzwoń do mnie nie pisz może kiedyś się do ciebie odezwę –odparłaś po czym odeszłaś.
Gdy doszłaś do domu spakowałaś wszystkie swoje rzeczy po czym wyjechałaś z Londynu raz na zawsze i już nigdy więcej tam nie wróciłaś o Zaynie nigdy nie zapomniałaś wiesz że on nadal jest szczęśliwy z osobą która kocha a ty nadal go kochasz i wiesz ze w nikim innym się nie zakochasz jednym słowem jesteś starą panną.
środa, 21 sierpnia 2013
Liam Awwww :3
Jedziesz z rodzicami samochodem do swojego brata.
- Pamiętaj jesteś na wakacjach u niego. Więc nie dzwoń do nas. - powiedział twój szczery do bólu tatuś.
- Zbyszek przestań! - krzyknęła na niego mama po czym powiedziała do ciebie – zadzwoń do mnie kochanie wieczorkiem kiedyś dobrze?
- Tak mamusiu. - przytaknęłaś ale tak naprawdę nie miałaś zamiaru dzwonić.
Po jakichś 10 minutach jazdy.
- No kochanie wysiadaj jesteśmy na miejscu. - powiedział kierowca czyli twój tata.
Pobiegłaś szybko do drzwi, pukasz i otwiera ci Zayn.
- Braciszku! Cieszysz się na wspólne wakacje? – powiedziałaś z promiennym uśmiechem
- Siostrzyczko no jasne że się ciesze. - powiedział przytulając się do ciebie.
- Weźmiesz moje walizki z samochodu? - zapytałaś z miną którą nikt się nie oprze
- Jasne już ide. A ty wejdź i się przywitaj z chłopakami. - odpowiedział i pobiegł po walizki.
Weszłaś do salony siedział tam czterech najlepszych kumpli twoje brata.
- (T.I.) jesteś! - krzyknęli równo.
- Louis, Harry, Niall – powiedziałaś z radością – i .. i ty. - dokończyłaś już z mniejszą sympatią.
- Tak ja też cie lubię. - powiedział Liaś z sarkastycznym uśmiechem.
- (T.I.) jak ty się zmieniłaś. - powiedział Louis podchodząc do ciebie- jesteś taka … taka dorosła. Ile ty masz już lat?
- 18 kochany. - odpowiedziałaś na pytanie ze śmiechem.
- Boże ile ja cie nie widziałem. -powiedział nie dowierzając że tak się zmieniłaś.
- Heh widzisz tak mój braciszek chce mnie przedstawiać znajomym. - powiedziałaś patrząc się na Zayn'a wnoszącego twoje walizki.
- Czemu ty mi tak rzadko pokazywałeś twoją wspaniałą siostrę? - oburzony Louis zapytał się Zayn'a.
- eee taki mały gówniarz z niej..... no przecież nie będę dziecka zabierał na imprezy co nie?- próbował się tłumaczyć ale Louis zabił go wzrokiem
- (T.I.) jesteś może głodna? - zapytał od czapy Niall.
- No mogłabym coś zjeść. - powiedziałaś uśmiechając się do chłopaka.
- Może jakaś kanapeczka? - zapytał śmiesznym głosem.
- o bardzo chętnie.
-O to fajnie mi też rób. - powiedział dumny.
- Śmieszne hahahahahahahahahha, nie – odpowiedziałaś z miną tego kota z bestów.
- No i znajdź tu ripostę stary. - powiedział Harry do Niall'a przez śmiech.
- Dobra sam se zrobię! - powiedział, wstał i wyszedł.
- Harry dobiłeś biedaczka. - w końcu odezwał się Liam.
- No stary proszę cie on nie będzie wykorzystywał tak pięknej dziewczyny! - odpowiedział jednoznacznie.
- Haz jakieś zamiary? - zapytał Lou zdziwiony.
- Nie po prostu to jest moja siostra!
- Stary chyba na łeb upadłeś to moja siostra. - powiedział Zayn wchodząc do salonu.
- Nie ładnie tak gasić ludzi braciszku... oj nie ładnie. - powiedziałaś i wybuchłaś śmiechem.
- Powiedziała ta która nie gasi ludzi. Dobra idź się rozpakować do pokoju. - powiedział stanowczo
- Dobra tato ide. - powiedziałaś i pobiegłaś na górę do swojego pokoju.
Rozpakowałaś się grzecznie i przebrałaś w luźniejsze rzeczy. Zeszłaś na dół i zobaczyłaś jak Niall bije się z Harry'm o chipsy. Wyglądało to tak zabawnie nie ze śmiechu zaczełas tarzać się po podłodze.
- No patrzcie co zrobiliście z moja siostrą! - krzyknął Zayn widząc co się z tobą dzieje.
- Doprowadziliśmy dziewczynę do śmiechu... to źle? - zapytał Horan
- Heheh to fantastycznie Nialler. - powiedziałaś podnosząc się z podłogi
- Już się ogarnęłaś? Szkoda fajnie się patrzyło. - powiedział chamsko Liam.
- Zayn chyba masz przeciąg w domu. - powiedziałaś do brata i usiadłaś na sofie obok niego.
- Dobra ogarnijcie się. W ogóle czemu wy się tak nie lubicie? - zapytał Louis.
- Mam dużo powodów by nie znosić …. jego. - popatrzyłaś się na Liam'a wzrokiem zabójcy.
- Skoro tak go nie lubisz to jak zareagujesz na wieść że będziemy wszyscy mieszkać tutaj z tobą przez ten czas kiedy jesteś tutaj na wakacjach? - zapytał Haz
- Zayn co? Czemu mi nie powiedziałeś?
- kurde dzięki Harry sam chciałem jej to powiedzieć. Słuchaj zrobię wszystko żebyś czuła się u mnie dobrze ale Liam'a nie wyrzucę.
- FOCH! - krzyknęłaś i wybiegłaś z pokoju.
Biegłaś po schodach na góre i już miałaś wchodzić do swojego pokoju kiedy ktoś złapał cię za ręke.
- Puść mnie. - powiedziałaś nawet nie patrząc kto to
- Możemy porozmawiać? - padło pytanie a ty wiedziałaś już przez kogo.
- Z tobą na pewno nie. - powiedziałaś odwracając się do Liam'a.
- Proszę (T.I.) to dla mnie ważne. - prosił cię już prawie na kolanach.
- Dobra. Chodź. - zgodziłaś się niechętnie.
Weszliście do twojego pokoju i usiedliście na łóżku.
- Więc o czym chcesz ze mną pogadać? - zapytałaś
- Bo ja chce …. - zaczął mówić ale nie potrafił dokończyć
- Czego chcesz? - zapytałaś nie wiedząc o co mu chodzi
- Ciebie … - odpowiedział ze spuszczoną głową.
- Dafaq?! - krzyknęłaś mu w twarz
- Ja cie kocham. - popatrzył się na ciebie z takim niewinnym wyrazem twarzy
- Najpierw się nienawidzimy. Wyzywamy się, kłócimy i w ogóle a teraz ty mi mówisz że mnie kochasz. - mówiłaś powoli i wyraźnie a potem dodałaś - Dobra o co jest zakład?
- Nie ma żadnego zakładu. - próbował cie przekonać ale ty mu nie wierzyłaś
- Aha czyli chłopaki nic o tym nie wiedzą tak?
- Nie wiedzą w ogóle że ja się w tobie zakochałem. - powiedział i miał zamiar cie pocałować ale ty wstałaś i wybiegłaś z pokoju mówiąc:
- Dobra zaraz się przekoman czy wiedzą.
- Nie! - usłyszałaś jego krzyk kiedy schodziłaś po schodach.
Weszłaś do salonu chłopaki grali w jakąś gre na plaźmie.
- Ej chłopaki! - krzyknęłaś ale nie było reakcji z ich strony więc krzyknęłaś jeszcze raz - Ej wy przystojniaki! - w jednej sekundzie wszyscy się na ciebie popatrzyli i powiedzieli równo:
- Co?
- O co się założyliście? - zadałaś im pytanie
- O co chodzi? Nie mieliśmy żadnego zakładu. - powiedział Louis z miną mówiącą „ona coś ćpała?”
- Teraz mi wierzysz? - usłyszałaś głos Liam'a za sobą.
- Nie wierze ci. Oni po prostu nie chcą powiedzieć.
- (T.I.) wszystko w porządku? - zapytał się ciebie Niall
- No bo on – wskazałaś na Liam'a – powiedział że mnie kocha. To nie możliwe my jesteśmy największymi wrogami!
Chłopcy popatrzyli się dziwnie na Liasia a później na ciebie.
- Czy wy coś braliście tam na górze? - zapytał się was Zayn
- Nie! - krzyknęliście równo.
- uuuuu mamy nową parkę. Jak słodko. - powiedział Harry
- Haz weź się ogarnij. Ja z nim? No błagam. - próbowałaś zrobić wszystko żeby nie męczyli cię że jesteś w związku z Liam'em
- mrrrr! Nasza słit parcio kiedy pocałunek zakochanych? - walnął Niall
- Nie będzie żadnego całowania! - zaprzeczyłaś po czym Liam cie objął i pocałował namiętnie.
- Ej nie uduście się! - powiedział troskliwy braciszek
- oni się tak bardzo kochają. - powiedział Louis i zaraz szybko krzynął - Ja jestem chrzestnym ich dzieci!
- Ej dobra przestańcie już! - powiedział Harry – pomóc wam?
- okey już. - odpowiedział mu Liam odrywając się od ciebie
- No więc teraz twoja kolej (T.I.) przyznać że kochasz naszego jakże romantycznego kolegę. - zaśmiał się Niall
- em on nadal jest moim wrogiem. - powiedziałaś patrząc na załamującego się Payne'a
- Ty młoda do pokoju to przemyśleć! Marsz! - ryknął Harry
- dobra ide nic tu po mnie. - powiedziałaś i wróciłaś do zacisza swojego pokoju.
Siadłaś na swym łożu i zaczęłaś myśleć. Prowadziłaś kłótnię sama ze sobą. W końcu zrozumiałaś że jednak go kochasz. Kochasz tego z którym się całowałaś przed przyjaciółmi brata. Kochasz tego faceta który był twoim największym wrogiem. Kochasz go ale przecież mu o tym nie powiesz. W sumie nie chciałaś go kochać. Nie chciałaś z nim być ale serce nie sługa....
Kiedy skończyłaś tym wszystkim myśleć było już późno więc poszłaś spać. Obudziłaś się o godzinie 13. Wyszłaś z łóżka i zeszłaś na dół. Pierwsze co to weszłaś do kuchni. Na blacie ujrzałaś kanapki i jakiś liścik. Otworzyłaś go i przeczytałaś „ (T.I.) Pojechaliśmy do studia na nagrania, potem jedziemy oglądać mecz u Josha. Wrócimy późno. Wierzymy że sobie poradzisz. Twój najukochańszy, Najwspanialszy i najpiękniejszy braciszek.”
- Spoko cała chata dla mnie! - krzyknęłaś na cały głos.
Zjadłaś śniadanie i poszłaś oglądać telewizje. Cały dzień pisałaś z przyjaciółką, oglądałaś TV i jadłaś.
W końcu zaczęłaś myśleć o nim.
- Ja nie chce go kochać..... nie chce żyć. - powiedziałaś pod nosem po czym pobiegłaś do pokoju po kartkę i długopis.
Napisałaś co leżało ci na sercu i poszłaś zanieść ją na dół na stoliczek w salonie.
Pobiegłaś do łazienki. Wzięłaś żyletkę i zaczęłaś się ciąć. Zrobiłaś mnóstwo ran. Krew lała się z ciebie jak z fontanny. Położyłaś się w wannie i czekałaś na koniec. Czekałaś na białe światełko na końcu tunelu.
W międzyczasie chłopcy już zdążyli wrócić.
- No szkoda że Josh musiał wyjść do swojej laski. No trudno. - powiedział Louis wchodząc.
-(T.I.) wróciliśmy! - krzyknął Zayn i brak odpowiedzi więc krzynął znowu – Wróciliśmy! -ponownie nie było odpowiedzi.
- Ej stary mam list. Leżał na stole. - powiedział liam
- dawaj czytaj na głos. - szybko rzucił Niall.
- „ Liam uświadomiłam sobie co do ciebie czuje i ile dla mnie znaczysz. Jednak dla mnie to za wiele. Muszę odejść. Żegnaj. „
- Boże (T.I.) - krzyknął i pobiegł na góre od razu wiedział gdzie cie szukać.
Chciał otworzyć drzwi ale zamknęłaś się od środka. Chłopak się mocno wkurzył i jednym kopnięciem nogi wyważył drzwi. Zobaczył cię całą we krwi i krzyknął:
- Harry dzwoń po pogotowie! Już! - Haz zrobił co mu kazano.
Po zaledwie pięciu minutach ratownicy już byli przy tobie. Zaopatrzyli ci rany, podali kroplówki i inne potrzebne rzeczy.
Odzyskałaś przytomność dopiero na następny dzień.
- Liam chodź otworzyła oczy. - usłyszałaś głos brata kiedy się obudziłaś.
- Kochanie jak się czujesz? - zapytał się ciebie Liaś
- Wszystko mnie boli. - odpowiedziałaś cicho
- Będzie dobrze. Wyjdziesz z tego. - powiedział i dał ci buziaka w czoło.
Minęły dwa dni i twój organizm wrócił do normy. Przyjechałaś do domu brata i kontynuowałaś wakacje.
Leżałaś na łóżku u siebie w pokoju kiedy ktoś zapukał.
- Proszę. - powiedziałaś i w drzwiach pojawił się Liam
- Mogę? - zapytał
- Tak, jasne, siadaj. -powiedziałaś z uśmiechem
- Obiecasz mi coś? - zapytał siadając obok ciebie.
- A co dokładnie?
- Że już nigdy nie będziesz próbowała odebrać sobie życia. Obiecujesz?
- Obiecuje. - powiedziałaś i pocałowałaś go w policzek.
On popatrzył ci się głęboko w oczy i zapytał nieśmiało:
- Mogę?
- Myślałam ze już nie zapytasz. - odpowiedziałaś i zaczęliście się całować.
- Zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał kiedy skończyliście
- Oczywiście kotku – powiedziałaś i go przytuliłaś.
niedziela, 4 sierpnia 2013
kumple i nie tylko ...
Z Zaynem znałaś się od dzieciństwa zawsze sie wspieraliście i pomagaliście cie sb jednak pewnego dnia gdy Zayn zwierzył ci sie że się zakochał poczułaś ból i smutek a zarazem żal do siebie że nic wcześniej ie zrobiłaś z tym uczuciem...
Były wakacje miałaś pojechać z Zaynem nad jezioro na jego działkę mieliście tam spędzić weekend.
Gdy dojechaliście wieczorem na miejsce Zayn wyciągną wasze walizki i zaniósł je do domku :) .
-Zayn !!!
-Co jest [t.i]?
-NA SZAFCE SIEDZI WIELKI PAJĄK !!!!!!-krzyczałaś
-już ide...
gdy zayn przyszedł do cb na dół zobaczył na szafce małego pajączka i zaczą sie śmiać
-i z czego sie śmiejesz !?!?!?
-z cb i twojego strachu - po czym wybuchł jeszcze większym śmiechem
-no weź coś zrób!!!
zayn wziął pająka w rękę i wyniósł go do ogrodu
-dlaczego go nie zabiłeś !?!??!
-bo nic mi nie zrobił <3
-eejj !!!
-dobra skończmy już ,jesteś głodna ?
- o taak i to bardzo !!!
-rozpalamy ognisko ?? <3
-dobra a masz kiełbaski ??
-mam <3
gdy zjedliście kiełbaski zayn rozpalił w kominku.
położyłaś sie na kanapie patrząc w ogień i zasnęłaś ... gdy zayn przechodził obok cb zobaczył się śpiącą i nakrył kocem...
Rano obudziły cię hałasy w kuchni ...był to zayn robiący wam śniadanie
wstałaś i podeszłaś do niego
-co robisz ?
-śniadanko dla nas <3 a na co masz ochotę ??
-może.... naleśniki !- krzyknęłaś a zayn sie zaśmiał
-a i właśnie [T.I]dzisiaj przyjedzie moja dziewczyna :)
-aa dobrze posmutniałaś gdy ci o tym powiedział
pod wieczór przyjechała perrie nie lubiłaś jej bo odbierała ci przyjaciela
-hey zayni!!!!-krzyknęła z oddali perrie
-hej skarbie -odkrzykną jej zayn
i właśnie w tym momencie uświadomiłaś sb ze straciłaś najlepszego kumpla i nie wiesz czy go kiedy kol wiek go odzyskasz:(
mina weekend wróciłaś smutna do domu. Zayn przestał odbierać od cb telefony martwiłaś sie bo nie wiedziałaś o co chodzi :P
Postanowiłaś pójść do niego do domu ... gdy zapukałaś otworzyla ci perrie...
-A ty czego tu chcesz ?
-Przyszłam sprawdzi co u Zayna bo nie odbiera moich telefonów ..
-On cie nie chce znać teraz ma mnie a wiec idź stad !!
obróciłaś sie odeszłaś pomimo iz wiedzialas ze cos jest nie tak bo zayn by cie nigdy nie porzucil w tak okropny sposob ...
Po tygodniu dostałaś smsa od zayna :" [T/I] błagam spotkajmy sie musimy pogadać...za 10 min w naszej kawiarni" gdy dostałaś smsa od razu wyszłaś z domu gdy doszłaś do kawiarni zobaczyłaś zayn ..
-hej <3 - powiedziałaś
-hej -odpowiedział ci zmartwionym głosem
-ej o co chodziło perrie czy to prawda ??
-nie..perrie juz nie ma ...zmusiła mnie żebym przestał sie z tb zadawać ..ale przepraszam cie za to co zrobiłem wybaczysz mi kiedyś ??
-pewnie!! a i zayn jest jedna sprawa...
-słucham cie <3
-no bo ja...czuje do cb coś więcej ...
-???
-ja cie kocham...
zayn uśmiechną sie i pocałował cie w policzek
-ja cb tez i nie wiesz nawet jak bardzo pragnąłem to od cb usłyszeć... <3
od tamtego dnia ty i zayn jesteście para nie długo mija wasza 2 rocznica.. <3 ...KONIEC <2 ~Horankowa
Były wakacje miałaś pojechać z Zaynem nad jezioro na jego działkę mieliście tam spędzić weekend.
Gdy dojechaliście wieczorem na miejsce Zayn wyciągną wasze walizki i zaniósł je do domku :) .
-Zayn !!!
-Co jest [t.i]?
-NA SZAFCE SIEDZI WIELKI PAJĄK !!!!!!-krzyczałaś
-już ide...
gdy zayn przyszedł do cb na dół zobaczył na szafce małego pajączka i zaczą sie śmiać
-i z czego sie śmiejesz !?!?!?
-z cb i twojego strachu - po czym wybuchł jeszcze większym śmiechem
-no weź coś zrób!!!
zayn wziął pająka w rękę i wyniósł go do ogrodu
-dlaczego go nie zabiłeś !?!??!
-bo nic mi nie zrobił <3
-eejj !!!
-dobra skończmy już ,jesteś głodna ?
- o taak i to bardzo !!!
-rozpalamy ognisko ?? <3
-dobra a masz kiełbaski ??
-mam <3
gdy zjedliście kiełbaski zayn rozpalił w kominku.
położyłaś sie na kanapie patrząc w ogień i zasnęłaś ... gdy zayn przechodził obok cb zobaczył się śpiącą i nakrył kocem...
Rano obudziły cię hałasy w kuchni ...był to zayn robiący wam śniadanie
wstałaś i podeszłaś do niego
-co robisz ?
-śniadanko dla nas <3 a na co masz ochotę ??
-może.... naleśniki !- krzyknęłaś a zayn sie zaśmiał
-a i właśnie [T.I]dzisiaj przyjedzie moja dziewczyna :)
-aa dobrze posmutniałaś gdy ci o tym powiedział
pod wieczór przyjechała perrie nie lubiłaś jej bo odbierała ci przyjaciela
-hey zayni!!!!-krzyknęła z oddali perrie
-hej skarbie -odkrzykną jej zayn
i właśnie w tym momencie uświadomiłaś sb ze straciłaś najlepszego kumpla i nie wiesz czy go kiedy kol wiek go odzyskasz:(
mina weekend wróciłaś smutna do domu. Zayn przestał odbierać od cb telefony martwiłaś sie bo nie wiedziałaś o co chodzi :P
Postanowiłaś pójść do niego do domu ... gdy zapukałaś otworzyla ci perrie...
-A ty czego tu chcesz ?
-Przyszłam sprawdzi co u Zayna bo nie odbiera moich telefonów ..
-On cie nie chce znać teraz ma mnie a wiec idź stad !!
obróciłaś sie odeszłaś pomimo iz wiedzialas ze cos jest nie tak bo zayn by cie nigdy nie porzucil w tak okropny sposob ...
Po tygodniu dostałaś smsa od zayna :" [T/I] błagam spotkajmy sie musimy pogadać...za 10 min w naszej kawiarni" gdy dostałaś smsa od razu wyszłaś z domu gdy doszłaś do kawiarni zobaczyłaś zayn ..
-hej <3 - powiedziałaś
-hej -odpowiedział ci zmartwionym głosem
-ej o co chodziło perrie czy to prawda ??
-nie..perrie juz nie ma ...zmusiła mnie żebym przestał sie z tb zadawać ..ale przepraszam cie za to co zrobiłem wybaczysz mi kiedyś ??
-pewnie!! a i zayn jest jedna sprawa...
-słucham cie <3
-no bo ja...czuje do cb coś więcej ...
-???
-ja cie kocham...
zayn uśmiechną sie i pocałował cie w policzek
-ja cb tez i nie wiesz nawet jak bardzo pragnąłem to od cb usłyszeć... <3
od tamtego dnia ty i zayn jesteście para nie długo mija wasza 2 rocznica.. <3 ...KONIEC <2 ~Horankowa
Wybaczcie:\
hej przepraszam was ze tak długo mnie nie było ale byłam na wakacjach i nie bardzo miałam jak wejść a poza tym jakis taki brak weny ale teraz dodaj wam imagina z Zaynem i w komentarzach możecie pisać mi propozycje na następnego imagina dziękuję i kocham was :* ~Horankowa
Subskrybuj:
Posty (Atom)