sobota, 15 lutego 2014

"Kocham Cie" ♡

Twoja przyjaciółka Cię zostawiła. Tak po prostu odeszła bez słowa. Byłaś na nią wściekła, chciałaś jej to wygarnąć ale nie odbierała od Ciebie telefonów. Miałaś tego dość. Postanowiłaś, że wyjedziesz do Londynu. Tylko, że istniał mały problem...
- Mamo proszę!- błagałaś po raz setny
- Absolutnie! Marsz do pokoju uczyć się!- wrzasnęła mama.
-Jesteś niesprawiedliwa!- krzyknęłaś i pobiegłaś na górę do swojego pokoju.  Po raz kolejny kłóciłyście się oto czy możesz wyjechać do Londynu. Wyciągnęłaś walizkę z szafy i zaczęłaś się pakować.  Po godzinie byłaś gotowa. Otworzyłaś drzwi balkonowe i wyszłaś na balkon. Nigdy nie myślałaś, że będziesz uciekać z domu, ale miałaś już tego dosyć. Wciągnęłaś walizkę na balkon. Stanęłaś na barierce, wzięłaś walizkę jedną rękę a drugą chwyciłaś drzewo, które rosło ok. pół metra od balkonu. Modliłaś się żeby rodzice Cię nie zauważyli. Odepchnęłaś się nogami od barierki i przywarłaś do drzewa. Powoli schodziłaś na dół. Spojrzałaś na zegarek. Była 10:30. O 11:00 miałaś samolot, który zarezerwowałaś miesiąc temu. Biegłaś aby zdążyć. W ostatniej chwili wsiadłaś do samolotu. Włożyłaś słuchawki i odpłynęłaś. Obudziła Cię jakaś starsza pani, która siedziała koło Ciebie.
- Hej słoneczko. Lądujemy, czas wstawać.- powiedziała melodyjnie. Obudziłaś się i podziękowałaś jej. Gdy wysiadłaś z samolotu zdałaś sobie sprawę z tego, że zapomniałaś zarezerwować sobie jakiegoś hotelu. Trudno, pomyślałaś. Na lotnisku są dość wygodne ławki. Poszłaś w stronę jednej z nich. Byłaś zmęczona, chociaż spałaś w samolocie. Położyłaś się i zasnęłaś. Obudził Cię znajomy Ci głos. Znajomy, ale nieznajomy.
- Hej ślicznotko. Nie spóźnisz się na samolot?- zapytał.
- Nie. Ja już przyleciałam.- powiedziałaś przeciągając się.- Tylko zapomniałam zarezerwować hotelu i...
- Chodź do mnie!- zaproponował loczek. Teraz go poznałaś. To był Harry Styles z One Direction! Jednak nie miałaś siły żeby zacząć piszczeć.
- Nie chcę mi się.- jęknęłaś.- Jestem zmęczona. Zostaw mnie.- nie mogłaś uwierzyć we własne słowa. Chciał Ci pomóc. A Ty odmówiłaś. Zwłaszcza, że to był Twój ulubieniec.
- Nie ma mowy! Nie zostawię Cię tutaj!- zaprotestował i wziął Cię na ręce.
- Moja walizka.- jęknęłaś.
- Lou weź jej walizkę. Jedziemy do mnie.- powiedział loczek. Nie wiedziałaś kiedy zasnęłaś. Obudziłaś się w obcym domu. Trochę się przestraszyłaś, ale potem zdałaś sobie sprawę gdzie jesteś. Byłaś taka wypoczęta! Wstałaś z łóżka w poszukiwaniu Twojej walizki i natknęłaś się na Harry'ego.
- Cześć. Emm.. powiedz gdzie moja walizka i już sobie idę. I dziękuję.-powiedziałaś. Staliście naprzeciwko siebie i patrzyliście sobie w oczy.
- Gdzie moja walizka?- zapytałaś ponownie i wyrwałaś go z zamyślenia.
- Słucham? A tak walizka. Jest tutaj... w twoim pokoju.- powiedział po czym uśmiechnął się.
- W moim pokoju?- powtórzyłaś z niedowierzaniem. 
- No tak. Zamieszkamy razem. Nie mogę Ci pozwolić szwendać się po Londynie.- powiedział po czym pociągnął Cię za rękę w stronę Twojego pokoju. Trochę się poznaliście, pogadaliście i pośmialiście się przy gorącej czekoladzie. Nagle coś Ci się przypomniało.
- Mama!- krzyknęłaś- Potrzymasz to?- zapytałaś i podałaś mu kubek gorącej czekolady, po czym wyparowałaś z pokoju. W chaosie przegrzebywałaś całą walizkę . Wreszcie znalazłaś telefon. 26 nieodebranych połączeń i 10 wiadomości. 20 połączeń było od mamy i 6 od [I.T.P]. 5 wiadomości od mamy, 3 od taty i 2 od [I.T.P]. Proszę! Nagle sobie o mnie przypomniała! Odpisałam do mamy. "Przepraszam. Musiałam wyjechać. Nie martwcie się. Jestem cała." Nie miałam zamiaru oddzwaniać ani do niej ani do [I.T.P]. Wróciłaś do pokoju gdzie zastałaś zmieszanego Harry'ego.
-Przepraszam.- powiedziałaś i wzięłaś od niego Twój kubek.- Musiałam zadzwonić do mamy.
- Jasne. Muszę Ci coś powiedzieć...
- Słucham.
- Tylko nie piszcz.
- Dobrze 
-Jestem Harry Styles z One Direction!-wyznał. Zaczęłaś się śmiać.
- No co? Nie wierzysz mi?
- Wierzę i wiedziałam o tym odkąd tylko Cię zobaczyłam- mówiłaś starając się powstrzymać śmiech.- To teraz ja. Możesz coś dla mnie zrobić?
- Jasne!- odpowiedział uradowany.
- Okłam mnie.- poprosiłaś.
- Jak?- zapytał
- Powiedz, że mnie kochasz.
- Nie mogę.- powiedział zasmucony.
- Dlaczego? 
- Bo wtedy powiedziałbym prawdę.- wyznał po czym zbliżyliście się do siebie a Harry Cię pocałował...   

Kiedy jest przy nas odpowiednia osoba uśmiech sam pojawia nam sie na twarzy ... ♡

Wyszłaś z przymierzalni kierując się w stronę grupki ludzi, stanęłaś na podwyższenie i wyszczerzyłaś swój uśmiech. Wszyscy byli zszokowani, większość to były kobiety oraz twój tata.
-[T.I] wyglądasz wspaniale dziecko!- powiedziała zapłakanym głosem Twoja mama, na co wszyscy jednym chórem się z nią zgodzili. Ona tylko uroniła łezkę i przetarła oczy chusteczką.
-Mamo obiecałaś, że nie będziesz płakać! Nie myślicie, że lepsza ta z koronką?- zapytałaś nie pewnie.
-Jest idealna! Uwierz mi!- odezwał się Harry wychodzący z drugiej przymierzalni w garniturze. Podszedł do Ciebie i poprawił twój welon.
-Zostaw ją! Moja córka jutro wychodzi za porządnego mężczyznę. Nie potrzebne jej romanse!-zaśmiał się Twój tata przez co Styles trochę się zaczerwienił i przeprosił Ciebie. Wróciłaś do przymierzalni, a ekspedientka podała Tobie inne sukienki. Przymierzyłaś jeszcze kilka, ale pozostałaś przy tej!

Po 3 godzinach wróciłaś z rodzicami do domu i od razu położyłaś się na łóżko. To był męczący dzień. Nagle usłyszałaś telefon.
-Witaj Skarbie.-odezwał się wesoły głos w słuchawce.
-Liam chyba nie powinniśmy dzisiaj rozmawiać.- zaśmiałaś się.
-Dlaczego? Oj rozumiem, że wierzysz w te zabobony. Okej nie możemy się widzieć ostatniej nocy, ale nikt nie powiedział, że rozmawiać.- odpowiedział z wesołym głosem. Jutro był wasz ważny dzień, stresowałaś się bardzo i chyba właśnie rozmowa z nim sprawiła, że chodź na chwilę zapomniałaś o tym świecie. Zawsze to robił, zabierał Ciebie do innego świata, czułaś się taka szczęśliwa. Po skończonej rozmowie ruszyłaś do łazienki, aby wziąć prysznic. Gdy wróciłaś do pokoju stanęłaś przy swojej garderobie i zaczęłaś dokładnie oglądać buty na jutrzejszą ceremonie. Usłyszałaś jak ktoś rzuca czymś w okno. Wystraszyłaś się, ale po chwili usłyszałaś "[T.I]! Kochanie! Wyjdź do mnie proszę!". Wyszłaś na balkon, widząc pijanego ledwo trzymającego się przyszłego męża opartego o dwóch przyjaciół. Była z nim cała 4. Lou i Niall trzymali chłopaka, a Zayn i Harry śpiewali i tańczyli. Zaczęłaś się z nich śmiać, a po chwili przejęłaś się jak oni będą wyglądać jutro na ślubie! Na balkonie obok Ciebie od razu pojawiła się Twoja mama. Również zaczęła się śmiać i objęła Ciebie całując w czoło.
-Ty się nim lepiej zajmiesz!- szepnęła Tobie do ucha widząc jak Niall odchodzi od Liama i zostawia z nim biednego Louisa. Chłopak ledwo trzymał twojego faceta, co wyglądała jeszcze bardziej zabawnie niż wcześniej. Zamówiłyście im taksówkę, ale Payne powiedział, że nie ruszy się stąd dopóki go nie pocałujesz. Chcąc jak najszybciej położyć się spać zbiegłaś na ulicę i pocałowałaś namiętnie chłopaka. Reszta zespołu zaczęła krzyczeć prosząc o więcej, lecz ty powiedziałaś, że na dziś tyle wystarczy. Cała 5 wpakowała się do wielkiej taksówki i ruszyła, a ty wróciłaś do swojego starego pokoju. Od dawna mieszkałaś z Liamem, a dzisiaj był wyjątek i przeniosłaś się na tą noc do domu rodziców. Rano obudziły Cię krzyki z kuchni, więc wstałaś jak najszybciej.
-Mamo? Co się dzieję?- zapytałaś wesołym zachrypniętym głosem. Lecz kobiecie nie było do śmiechu.
-Nic kochanie. Idź się lepiej już szykuj. Zaraz powinna zjawić się fryzjerka, a po niej kosmetyczka.- odpowiedziała zestresowana, lecz ty nie chciałaś dać za wygraną. Stanęłaś na środku wejścia z rękoma ułożonymi na biodrach. Domagałaś się odpowiedzi.
-Proszę [I.T.M] powiedz jej. To jest poważna sprawa.- nalegał twój tata, który właśnie minął Ciebie w wejściu.
-Wczoraj, gdy chłopcy pojechali, to oni nie wrócili do hotelu.- powiedziała Twoja mama ciężko przełykając ślinę.
-Jak to? To gdzie oni pojechali?!- wypytywałaś i poczułaś jak złość zaczyna pojawiać się na twojej twarzy.
-Dzwonił Louis. Pojechali jeszcze wszyscy do jakiegoś baru. Tam się rozstali. Wszyscy byli tak pijani, że nie pamiętają który z nich odprowadził Liama. Dzisiaj rano Niall pojechał do was do domu, ale jego nie było.- spuściła głowę. A ty pobiegłaś szybko do pokoju po telefon. Oczywiście jak zwykle Payne nie odbierał, a nawet po chwili włączyła się jedynie poczta głosowa. Byłaś przerażona i najczarniejsze scenariusze pojawiały się w twoich myślach. Po pewnym czasie przyjechali do Ciebie Karen i Geoff.
-Szykuj się. Na pewno jest już w domu.- powiedziała matka twojego chłopaka prowadząc Cię do fryzjerki czekającej już w salonie.  Minęły dwie godziny, wszyscy przyglądali się Tobie z zachwytem i udawali jakby całej sytuacji nie było. Poczułaś się bardzo źle, powiedziałaś że potrzebujesz trochę świeżego powietrza. Spacerując po ogrodzie usłyszałaś szeleszczące liście za rodzinną stodołą. Na starym leżaku spał ktoś owinięty czarnym starym kocem. Podeszłaś bliżej, chodź nie byłaś pewna czy dobrze robisz. Może to jakiś bezdomny? Podchodząc osoba, która leżała na leżaku odwróciła się. To był Liam! Nadal był pijany i spał w najlepsze.
-Liam?!- powiedziałaś oburzona. On jedynie otarł oczy i spojrzał na Ciebie z promiennym uśmiechem.
-Witaj kochanie. Chciałem tej nocy spać jak najbliżej Ciebie.- odpowiedział wesołym skacowanym głosem.  Ty jedynie miałaś ochotę go udusić.


*tydzień później*
Przełożyliście ślub o tydzień, wiadomo nie był w stanie myśleć i rozmawiać, a co dopiero ożenić się. To był wasz wyjątkowy dzień, było idealnie. Właśnie tak jak sobie wymarzyłaś. Zapomniałaś już dawno o sprawie, która miała miejsce tydzień temu. Chodź chłopaki bardzo mu to wypominali przy toastach. A już w szczególności wasz świadek Harry.