To był piękny ,słoneczny dzień.Wydawałoby się ,że nic go nie może zepsuć! Ptaki śpiewały , a wiewiórki wesoło skakały po gałęziach drzew w parku tuż nad twoją głową.Jedyna rzeczą która cię dręczyła ,był fakt ,że chłopak którego kochałaś zdradził cię z twoją najlepszą przyjaciołką...Niezwracałaś nawet uwagi na cudowną atfosmerę w okół ciebie ,po prostu szłaś przed siebie i sluchałaś "Little Things".Jeszcze bardziej przytłaczało cię te wszystkie zakochane pary wokół ciebie.Bałaś sie o twoje chore serce , niepowinnaś teraz się stresować.Od płaczu zakręciło ci się w głowie ,więc usiadłaś na niewielkiej drewnianej ławce ukrywając twarz w dłoniach.
-Ejże ,czemu tak cudowna dziewczyna płacze w samotności?-usłyszałaś delikatny męski głos ,ale niestety przez łzy ,nie mogłaś dostrzec kim jest tajemniczy chłopak.Powoli obraz ci się przejaśniał i zobaczyłaś słodkiego chlopaka ślącego ci ciepłe uśmiechy.Miał urocze dołeczki i brązowe loki.
-K-kim jesteś?-Wyduśiłaś tylko jedno zdanie ściskając chustkę w dłoni.
-Jestem Harry Styles ,proszę ,powiedz mi dlaczego płaczesz?-Przysunął się do ciebie a ty zamarłaś. Czy to TEN Harry???
-Eee.. ja jestem [T.I.] [T.N.].Zapewnie masz wiele własnych problemów , nie będę przytłaczała ci dodatkowo swoimi...-Harry dotkną twojej dłoni.
-Nie ,nie. Powiedz mi.Może coś zaradzę?
-Raczej wątpię.Mój chłopak zdradza mnie z moją najlepszą przyjaciółką...
-Co?! Co za ch**!!! -Harry się strasznie wkurzył.Jak na zawołanie ,w tej samej chwili podszedl twój były ,z kwiatami.Już wiedziałaś ,że z tego będzie awantuta.
-No ,widzę,że szybko sobie znalazlaś pocieszenie suko!-Koleś z całej siły złapał za nadgarstek i pociągnąl do siebie.Harry uwolnił twoją dłoń i przywalił mu z pięści w twarz.
-Co ty sobie wyobrażasz koleś?!I jak ty się w ogóle do niej odzywasz?!Po tym co zrobiłeś [T.I.] myślisz ,że te kwiaty wystarczą?Powinieneś się tu czołgać na kolanach i ją przepraszać , bo na to zasługuje!!!-Po tych slowach twój eks rzucił się na Harrego.Po całym zdarzeniu czułaś się winna.
Zaprosiłaś Harrego do siebie i opatrzyłaś jego rany.Z czasem zakochaliście się w sobie.Co dziennie spotykaliscie na urwisku nad morzem.To był taki "mały raj" ,który był tylko wasz.Niebyliście jeszcze parą ale...
Pewnego dnia wychodząc z domu zobaczylaś twoją byłą przyjaciółkę wtuloną w Harrego.Łzy pociekly ci po policzkach .
-Harry?...-wyszeptałaś ,a Harry odepchną od siebie dziewczynę.
-[T.I.] wracaj!!!!!-Niedawał za wygraną ,ale ty biegłaś dalej. Dobiegłaś nad urwisko z zamiarem odebrania sobie życia.Już miałaś skoczyć ,kiedy twój ukochany złapał cię za rękę.Wyrywałaś się.
-[T.I.] to nie tak! Twój były jej za to zapłacil.Próbowałem się jej pozbyć!Ja cię kocham!-Nawet nie słuchałaś jego błagać. Odepchnęłaś go od siebie.Stalaś tyłem do morza na samym kocu krawędzi.Chciałaś spaść ,ale Harry objął cię w talii i pocałował.
-Kocham cię!Jesteś dla mnie wszystkim ,i nigdy bym cię nie zranil.Jesteś sensem mojego życia, moim sercem , bez ciebie mój świat utraci kolory a kwiaty swój zapach...-Nareszcie mu uwierzyłaś Harry się odsunął ,chciałaś pójść w jego ślad ,ale... poślizgnęłaś się i spadłaś na ostre skały. w locie zdążyłaś tylko wyszeptać: "Ja ciebie też...".
Obudziłaś się w szpitalu.Lekarz przekazał ci ,że miałaś operację transplantacji serca.Podał ci arkusz zgody dawcy.Kiedy zobaczyłaś podpis pod zgodą ,zamarłaś i zaczełaś płakać.
- ,DLACZEGO?! DLACZEGO TEN OKRUTNY ŚWIAT ODBIERA MI WSZYTKO CO KOCHAM?!BOŻE DLACZEGO?!!!!!!-Teraz wiedziałaś,że oddał ci swoją miłość.Jego serce jest równocześnie twoim.To samo serce którym darzył cię tak gorącym uczuciem...Oddał życie ,za twoje szczęście.Wyszłaś ze szpitala ,i udałaś się na pogrzeb ukochanego.Po ceremonii ,dalej siedziałaś nad jego grobem.Nic nie było w stanie cię stamtąd zabrać.Twoi rodzice szukali cię ,a kiedy znaleźli ,Byłaś nieprzytomna.Lekarz stwierdził zgon.Teraz nareszcie jesteście razem...i nic ,ale to nic was nie rozłączy...
I jak ,Podobało się? ;> Jeśli tak ,to proszę zostawić ślad po sobie
w postaci komentarza
..~ Horankowa